Francuscy miliarderzy deklarowali wielkie wpłaty na odbudowę Notre Dame. Nie wpłacili "ani centa"

Na odbudowę Notre Dame przekazano dotychczas nieco ponad 80 milionów euro. To niespełna 10 procent deklarowanych wcześniej wpłat. - Wielcy potentaci nie wpłacili ani centa - poinformował rzecznik prasowy świątyni.
Zobacz wideo

W sobotę wieczorem w kaplicy położonej za prezbiterium zostanie odprawiona pierwsza msza święta od chwili pożaru katedry. Ze względów bezpieczeństwa w ceremonii weźmie udział niewielka grupa osób. Minister kultury Franck Riester powiedział w wywiadzie dla państwowej telewizji, że część budowli wciąż grozi zawaleniem. - Kondycja Notre Dame jest cały czas krucha. Najbardziej na poziomie sklepienia, które w każdej chwili może runąć. Świątynię od zewnątrz udało się zabezpieczyć, podeprzeć, spiąć specjalnymi obręczami - powiedział francuski minister kultury.

Do pożaru w najsłynniejszej paryskiej świątyni doszło 15 kwietnia. W jego wyniku zawaliła się część sklepienia, spłonęła część drewnianego wyposażenia katedry i iglica. Prawdopodobną przyczyną pożaru było spięcie instalacji elektrycznej. Francuski prezydent Emmanuel Macron liczy na to, że inwestycja zakończy się w ciągu pięciu lat.

Wielkie deklaracje i brak wpłat

Na odbudowę Notre Dame dotychczas "wielcy potentaci nie wpłacili ani centa" - powiedział sekretarz prasowy świątyni. - Chcieliby znać konkretne cele, na które pójdą pieniądze, a nie po prostu płacić robotnikom za pracę - dodał Andre Finot. Od kilku tygodni w świątyni 24 godziny na dobę pracuje 150 robotników. Obecnie układają oni drewniany chodnik, którym będą wynosić wypalone elementy 250-tonowego rusztowania ustawionego na potrzeby niefortunnej renowacji.

Francois Pinault, właściciel takich marek Gucci czy Saint Laurent, zadeklarował pomoc w wysokości 100 milionów euro. Podobną - Patrick Pouyanne, dyrektor generalny naftowego potentata Total. Bernard Arnault, dyrektor generalny firmy zarządzającej takimi markami jak Louis Vuitton czy Dior, zadeklarował 200 milionów, podobnie jak Fundacja Bettencourt - właściciel fortuny L'Oreal. Do deklaracji miliarderów sceptycznie odniosła się francuska opinia publiczna, widząca w nich okazję do uzyskania prawa do odpisów podatkowych oraz honorowych tablic w zabytkowej katedrze.

Więcej o: