Tajemnica antarktycznych dziur rozwikłana. Dzięki fokom z antenami na głowach

Antarktyczne Morze Weddella poprzetykane jest połyniami - wielkimi przeręblami, które nagle się pojawiają. Dotychczas mechanizm ich powstawania nie był w pełni zrozumiały. Teraz ich tajemnica została rozwikłana przez naukowców z Uniwersytetu Waszyngtona, którzy przeprowadzili badanie z wykorzystaniem fok.
Zobacz wideo

W 2016 i 2017 r. na pokrytym lodem Morzu Weddella pojawiała się połynia wielkości 49200 km kwadratowych. Powstanie nowej przerębli stworzyło świetną okazję dla naukowców z Uniwersytetu Waszyngtona, którzy eksplorowali wielką dziurę za pomocą ekwipunku radiowego, robotów oraz... fok z przyklejonymi do głowy antenami (w bezpieczny dla zwierząt sposób). Wyniki badania opublikowane zostały w czasopiśmie "Nature". Foki umożliwiły przekazywanie danych z głębi morza.

Tajemnica połynii wyjaśniona

- Myśleliśmy, że ta wielka dziura w morzu lodu - znana jako połynia - była czymś rzadkim, być może wynikiem procesu, który już nie zachodzi. Ale wydarzenia w 2016 i 2017 r. zmusiły nas do zrewidowania tego przekonania - powiedział jeden z głównych autorów badania Ethan Campbell w rozmowie z CNN.

- Obserwacje pokazały, że powstałe ostatnio połynie otworzyły się w wyniku połączenia wielu czynników: nietypowego stanu oceanu oraz serii bardzo intensywnych sztormów nad Morzem Weddella, podczas których wiał bardzo silny wiatr - wyjaśnił naukowiec.

W miejscu, gdzie 2016 i 2017 r. powstała połynia, znajduje się podwodna góra, z powodu której podczas sztormów tworzą się wiry. Wówczas bardziej słona woda z głębi oceanu przesuwa się ku jego powierzchni. Pokrywa lodowa nie jest w stanie się odbudować, ponieważ im woda jest bardziej słona, tym trudniej zamarza.

Warunki, takie jak te, zachodzą w wyniku wystąpienia anomalii pogodowych, rzadkich w Antarktyce. Naukowcy przewidują, że wraz z ociepleniem klimatu będą one jednak coraz częstsze.

Więcej o: