USA. Zmarł mężczyzna, który podpalił się w pobliżu Białego Domu. Wcześniej poszukiwała go rodzina

USA. Nie żyje 33-letni mężczyzna, który w środę krótko po godz. 12 podpalił się w okolicach Białego Domu w Waszyngtonie - podała lokalna policja. Motywy 33-latka nie są znane. Wiadomo jednak, że krótko przed zdarzeniem jego zaginięcie zgłosiła funkcjonariuszom rodzina. Bliscy mężczyzny byli zaniepokojeni jego zachowaniem.
Zobacz wideo

33-letni mężczyzna był ostatni raz widziany przez rodzinę w środę rano. Bliscy zawiadomili policję o zaginięciu mężczyzny.

"Policja jest zaniepokojona stanem fizycznym i emocjonalnym mężczyzny" - informowali funkcjonariusze w komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych.

USA. Zmarł mężczyzna, który podpalił się w pobliżu Białego Domu

Obawy okazały się słuszne - w środę po godz. 12 mężczyzna podpalił się niedaleko Białego Domu. W ciężkim stanie trafił do szpitala. Zmarł tego samego dnia wieczorem.

17-letnia Alina Berzins, która była świadkiem zdarzenia, powiedziała w rozmowie z CNBC, że widziała biegnącego mężczyznę, pokrytego płomieniami. Na razie nieznane są motywy 33-latka.

To nie pierwsza tego typu sytuacja, która wydarzyła się w pobliżu rezydencji prezydenta Stanów Zjednoczonych. W kwietniu mężczyzna na skuterze dla niepełnosprawnych podpalił własną kurtkę stojąc na poboczu przebiegającej przed Białym Domem Alei Pensylwanii. Agenci Secret Service szybko ugasili ogień, udzielili poszkodowanemu pierwszej pomocy po czym zabrali do karetki, którą został przewieziony do szpitala. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
USA. Zmarł mężczyzna, który podpalił się w pobliżu Białego Domu. Wcześniej poszukiwała go rodzina
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl