Finał afery z wielkim penisem na niebie. US Navy ujawnia, jak to się stało

- Szybko zdałem sobie sprawę z powagi sytuacji. Nasz rysunek nie rozwiewał się tak szybko, jak myślałem, że będzie - zeznał podczas śledztwa pilot, który wywołał jeden z bardziej medialnych skandali z udziałem US Navy. Amerykanie ujawnili szczegóły dochodzenia w sprawie "podniebnego penisa". W tym zapisy rozmów pilotów z kokpitu, kiedy rysowali swoje "dzieło".

Dokumentacja ze śledztwa została opublikowana przez portal USNI News, który wydostał ją z US Navy za sprawą Prawa o Dostępie do Informacji.

Cała nieco absurdalna historia rozegrała się nad stanem Waszyngton w 2017 roku. Dwa samoloty walki elektronicznej EA-18G Growler wykonywały rutynowy lot ćwiczebny trwający 90 minut. Po wykonaniu zadań, piloci mieli kilka minut "czasu wolnego", zanim musieli wracać do swojej bazy Whidbey Island z powodu braku paliwa.

Zobacz wideo

Jakoś tak wyszło

Stanowiący załogę jednego samolotu dwaj młodzi lotnicy wpadli na bardzo dziwny pomysł, jak zagospodarować te kilka minut. Obaj zauważyli, że są idealne warunki do powstawania smug kondensacyjnych, które są akurat tego dnia bardzo wyraziste i długo utrzymują się w powietrzu. W sam raz, żeby "rysować" nimi po niebie.

Prowodyrem był siedzący w tylnym fotelu operator uzbrojenia. - Stary, dawaj, rysuj penisa - powiedział do pilota. Ten, według zeznań, w pierwszym odruchu pomyślał sobie, że to głupi pomysł. - Jednak z jakiegoś nadal dla mnie niezrozumiałego powodu, podkusiło mnie. Zdecydowałem, żeby to zrobić - stwierdził w zeznaniach.

- Spokojnie dałoby się narysować, to byłoby łatwe. Musiałbym najpierw narysować ósemkę a potem odbić i po chwili zrobić zwrot o 180 stopni - myślał na głos w kokpicie pilot. - Potem zejdę niżej, nabiorę prędkości i wyjdę z warstwy, w której powstają smugi - dodał.

Jak pomyślał, tak zrobił.

Pilot: Jądra będą trochę krzywe. Pilot: Jądra skończone. Podlecę trochę tam, żeby zacząć prącie.Operator: W którą stronę będzie prącie? Pilot: Prącie będzie w lewo. Operator: To będzie szerokie prącie. Pilot: Nie chcę zrobić po prostu trzech jąder. Operator: Dobra dawaj. To będzie niezły grubas. Pilot: Pomyśl sobie, że jakiś chiński satelita właśnie robi zdjęcie. Pomyślą 'Co do k... nędzy?'

Za późne otrzeźwienie

Samolot lecący około 500 km/h szybko narysował podniebny obrazek. Pilot wzniósł się ponad niego i nieco w bok, aby móc podziwiać swoje dzieło. Były śmiechy, było robienie zdjęć. Potem przyszło otrzeźwienie.

- Szybko zdałem sobie sprawę z powagi sytuacji. Nasz rysunek nie rozwiewał się tak szybko, jak myślałem, że będzie - zeznał pilot. - Powiedziałem, że trzeba coś zrobić, aby to zatrzeć. Przeleciałem raz nad tym, próbując to zburzyć kolejnymi smugami. Okazało się to jednak nieefektywne - dodał. Po chwili musieli wracać do bazy, ponieważ kończyło się im paliwo.

Rysunek został na niebie i utrzymywał się na tyle długo, że mieszkający pod nim ludzie zaczęli robić zdjęcia i wrzucać je do sieci. Jedna kobieta zadzwoniła do lokalnej telewizji, oburzona gigantycznym penisem wiszącym wysoko nad jej domem. Dziennikarze szybko zadzwonili do bazy Whidbey. Zrobiła się afera.

Ostrzeżenie do Waszyngtonu

Niedługo po tym, jak samolot wylądował, dwóch lotników dopadł wyraźnie zdenerwowany zastępca dowódcy ich dywizjonu. Okazało się, że już miał zdjęcia ich dzieła zrobione z ziemi. Wysłał mu je szef wszystkich dywizjonów samolotów walki elektronicznej w rejonie Pacyfiku. Ważna osoba. Oficer zapytał swoich podwładnych, czy w trakcie ich lotu "stało się coś niecodziennego". Obaj mieli prędko się przyznać i wyrazić skruchę.

Na miejsce szybko dotarł dowódca dywizjonu. Jego zastępca pokazał mu zdjęcia podniebnego fallusa. - Natychmiast wybuchł wściekłością. Zapytał obu poruczników, czy mają pojęcie, jakie to będzie miało dla nich konsekwencje - zeznał zastępca dowódcy.

Chwilę później do Pentagonu i dowództwa US Navy powędrował email z ostrzeżeniem: "Załoga EA-18G wykonała takie manewry, że smugi kondensacyjne ułożyły się w obsceniczny symbol, wyraźnie widoczny z ziemi. Spodziewane zainteresowanie mediów."

Zainteresowanie rzeczywiście było, historia obiegła cały świat i wywołała dużą aferę. Ujawnione przez US Navy dokumenty nie precyzują, jaką karę otrzymali obaj lotnicy. Podkreślono jednak, że obaj mieli dotychczas nieposzlakowaną opinię i świetnie rokowali. Obaj wyrazili też skruchę. Rekomendowano wobec tego, aby udzielić im pisemnej nagany bez wpisu do akt. Oznacza to dość łagodna karę, która nie powinna zrujnować kariery obu lotników.

Zobacz wideo
Więcej o: