Zamachy na Sri Lance. W pobliżu lotniska w Kolombo znaleziono prawie dwumetrowy ładunek wybuchowy

Do 290 wzrósł bilans ofiar śmiertelnych wczorajszych zamachów na Sri Lance. Liczba rannych to około 500 osób - poinformowała miejscowa policja. W pobliżu lotniska w stolicy Sri Lanki Kolombo rozbrojono niemal dwumetrowy ładunek wybuchowy. Departament Stanu USA ostrzega: możliwe są kolejne ataki.
Zobacz wideo

Ładunek wybuchowy został znaleziony na drodze prowadzącej do portu lotniczego Kolombo. Jak poinformował CNN rzecznik sił powietrznych Gihan Seneviratne, ładunek został odnaleziony o 22.15 czasu lokalnego. Był umieszczony w rurze PVC. Bomba miała 1,8 m. Została rozbrojona - podaje amerykańska stacja telewizyjna. 

Zamachy na Sri Lance. Kim są ofiary?

Według miejscowych władz, wśród 290 ofiar zamachów na Sri Lance jest 27 obcokrajowców, w tym kilkunastu Amerykanów, pięciu Brytyjczyków, trzech obywateli Danii, dwóch Turków, jedna osoba z Portugalii, jedna z Indii, a także osoby z Chin i Holandii. Takie informacje podały już resorty spraw zagranicznych tych państw. Ostatnie doniesienia mówią też o dwóch obywatelach Australii. Nie ma potwierdzonych informacji, by życie w zamachach stracili Polacy. MSZ Sri Lanki podało, że jest jeszcze 25 niezidentyfikowanych ciał, które "mogą należeć do cudzoziemców".

Przed kolejnymi atakami ostrzegają USA. - Terroryści mogą zaatakować bez ostrzeżenia - alarmuje Departament Stanu. Podróżującym zaleca śledzenie lokalnych mediów i unikanie zatłoczonych i turystycznych miejsc. 

Sri Lanka. 24 osoby aresztowane w związku z zamachami

Według ostatnich informacji w związku z zamachami miejscowe służby aresztowały do tej pory 24 osoby. Do ośmiu eksplozji doszło w niedzielę wielkanocną przed 9.00 czasu lokalnego, w krótkim odstępie czasu w trzech kościołach, gdzie wierni modlili się na mszach wielkanocnych. Bomby wybuchały także w restauracjach trzech luksusowych hoteli w Kolombo w porze śniadania i w dwóch innych miejscach. Władze wprowadziły w nocy godzinę policyjną w całym kraju i zaostrzyły środki bezpieczeństwa. Restrykcje zwiększono m.in. na lotnisku w stolicy kraju - Kolombo.

Na razie nikt nie przyznał się do ataków, ale władze kraju twierdzą, że wszystkie zostały dokonane przez tę samą grupę. Zamachy zostały potępione przez papieża Franciszka i światowych przywódców.

Prezydent Andrzej Duda w depeszy kondolencyjnej do prezydenta Sri Lanki Maithripala Sirisena napisał, że "z ogromnym smutkiem i poruszeniem przyjął wiadomość o serii eksplozji, do których doszło w kościołach i hotelach w miastach Kolombo, Negombo i Batticaloa". W imieniu Polaków oraz własnym przekazał wszystkim poszkodowanym oraz rodzinom ofiar wyrazy najgłębszego współczucia. "Zamachy w kościołach i hotelach na Sri Lance to ogromna tragedia. Tym boleśniejsza, że wydarzyła się w dniu, w którym cały Kościół Katolicki świętuje zmartwychwstanie Jezusa. Szczególnie dziś wspomnijmy wszystkich, którzy są prześladowani z powodu swojej chrześcijańskiej wiary" - napisał na Twitterze premier Mateusz Morawiecki.

Najtragiczniejszy atak od zakończenia wojny domowej

Wczorajsze ataki są najbardziej krwawymi od czasu zakończenia przed dziesięcioma laty wojny domowej na Sri Lance. Po niemal ćwierć wieku walk w 2009 roku ostatecznie pokonani zostali partyzanci z grupy Tamilskie Tygrysy. Ich wcześniejsza walka o niepodległość kosztowała życie 70-80 tysięcy osób.

Wśród grup religijnych większość mieszkańców kraju stanowią buddyści, których jest 70 procent. 12 procent populacji stanowią hinduiści, a 9 procent muzułmanie. Na Sri Lance mieszka też półtora miliona chrześcijan, z czego większość stanowią katolicy.