Rządził krajem 30 lat, odchodzi przez zamach stanu. Prezydent Sudanu Umar al-Baszir ustąpił

Prezydent Sudanu Umar al-Baszir po 30 latach ustąpił ze stanowiska - poinformowały sudańskie źródła rządowe. Trwające od połowy grudnia protesty kosztowały życie ponad 50 osób. Dramatyczna sytuacja kraju może ulec zmianie.
Zobacz wideo

Obecnie w Sudanie trwają konsultacje, które mają wyłonić radę przejściową. Wcześniej telewizja Al-Arabija poinformowała, że w afrykańskim kraju trwa zamach stanu i dochodzi do aresztowań. W stolicy Sudanu - Chartumie - trwają demonstracje, w których uczestniczą dziesiątki tysięcy osób. Zamknięte zostało stołeczne lotnisko.

Armia przechodzi na stronę protestujących

Sudańska armia rozmieściła wojska wokół ministerstwa obrony, a żołnierze i personel agencji bezpieczeństwa patrolują kluczowe drogi i mosty w Chartumie. Pod ministerstwem oraz na ulicach tłum skanduje okrzyki "wygraliśmy". "Czekamy na wielkie wiadomości" - mówi cytowany przez agencję AFP jeden z demonstrantów. Protestujący śpiewają patriotyczne i rewolucyjne piosenki.

Źródła Reutersa informują, że armia przejdzie na stronę protestujących. Według telewizji Al-Arabija armia miała ogłosić utworzenie rady tymczasowej. Na jej czele stoi generał Awad Mohamed Ahmed ibn Auf. Świadkowie poinformowali ponadto, że nad ranem żołnierze weszli do kompleksu wojskowego, w którym mieszczą się rezydencja prezydenta i resort obrony. Wcześniej media donosiły, że wojsko wyda oświadczenie w czwartek.

Protesty trwają od ponad trzech miesięcy

Protesty w Sudanie trwają od 19 grudnia zeszłego roku. Według Human Rights Watch zginęło ponad 50 osób. We wtorkowych starciach zginęło 11 osób. Protesty odbywają się pod hasłem "Wolność, Pokój i Sprawiedliwość". W marcu parlament zatwierdził wprowadzenie na terenie całego kraju stanu wyjątkowego.

Uczestnicy domagali się ustąpienia Umara al-Baszira. Manifestanci oskarżali prezydenta o złe zarządzenie gospodarką, doprowadzenie do wzrostu cen żywności, niedoborów paliwa i walut obcych.