Wybory w Izraelu. Netanjahu remisuje z opozycją. Ale prawdopodobnie pozostanie premierem

Zarówno urzędujący premier Benjamin Netanjahu, jak i lider opozycyjnej koalicji Benny Gantz ogłosili wieczorem zwycięstwo w wyborach. Wynik obu partii jest zbliżony, jednak pozostałe mandaty zdobyła głównie prawica. To oznacza, że Netanjahu prawdopodobnie pozostanie premierem na piątą kadencję.
Zobacz wideo

Po obliczeniu blisko 94 procent głosów oddanych w wyborach parlamentarnych w Izraelu dwie największe partie remisują ze sobą. Zarówno prawicowy Likud obecnego premiera Benjamina Netanjahu, jak i centrowa koalicja Niebiesko-Biali pod wodzą byłego generała Benny’ego Gantza mają mieć po 35 mandatów w Knesecie.

Pierwsze wyniki sondażowe wskazywały, że nie ma zdecydowanego zwycięzcy zakończonego wieczorem głosowania, choć niektóre z sondaży exit poll dawały przewagę Gantzowi. Obaj główni kandydaci na szefa rządu ogłosili się zwycięzcami.

Lider Niebiesko-Białych w przemówieniu dziękował Netanjahu za jego "długą służbę państwu" i zadeklarował, że teraz to on zostanie premierem po zbudowaniu "szerokiej koalicji". - To historyczny dzień. Ponad milion ludzi wybrało nadzieję - mówił o głosujących na jego koalicję Gantz. - To wieczór wielkiego zwycięstwa - mówił z kolei Netanjahu. Mówił, że dniem i nocą pracuje dla kraju, krytykował media za nieprzychylność wobec Likudu. - Prawicowy blok będzie rządził Izraelem przez kolejne cztery lata - zapewnił.

Netanjahu premierem, ale z kim w rządzie?

W wyborach brało udział około 40 partii, ale zaledwie kilkanaście z nich ma szansę przekroczyć próg wyborczy, dzięki czemu dostaną się do parlamentu. W historii Izraela jeszcze nigdy żadna partia nie zdobyła większości parlamentarnej. Benjamin Netanjahu walczył w wyborach o piątą kadencję na stanowisku premiera. Benny Gantz jest w polityce nowicjuszem.

Eksperci twierdzą, że teraz możliwych scenariuszy jest co najmniej kilka, włącznie z utworzeniem szerokiej koalicji między dwiema największymi partiami. To oznacza, że Izrael czekają dni, a może i tygodnie żmudnych rozmów koalicyjnych. "Haaretz" opisuje, że partie prawicowe będą mieć przewagę w nowym parlamencie i prawdopodobnie to one sformują koalicję rządzącą z Likudem. 

Bardzo niska była frekwencja wśród arabskich obywateli Izraela. Dziennikarz "Haaretz" Bradley Burston wyjaśniał, że przyczyniła się do tego m.in. akcja Likudu, która zachęcała zwolenników do chodzenia z ukrytymi kamerami do lokali wyborczych z miejscach z przewagą ludności palestyńskiej by "monitorować" głosowanie. Partia rządząca wydała na to setki tysięcy szekli a premier otwarcie do tego zachęcał, chociaż wg izraelskiej komisji wyborczej było to niezgodne z prawem.  

Pomimo małej frekwencji wg informacji "Haaretz" dwa sojusze palestyńskich partii dostaną się do Knessetu, jednak mogą stracić część mandatów. 

Zobacz wideo
Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Wybory w Izraelu. Netanjahu remisuje z opozycją. Ale prawdopodobnie pozostanie premierem
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl