Grecja. Policja starła się z tysiącami migrantów, którzy uwierzyli, że otworzą granicę

Tysiące migrantów, którzy już w 2016 roku utknęli w Grecji, chciało dostać się w głąb Europy, bo uwierzyło w fałszywy apel w mediach społecznościowych dotyczący otwarcia granicy. Dramatyczna próba zakończyła się brutalnymi starciami z policją.

W Diawata, w pobliżu Salonik, gdzie zgromadziły się setki migrantów, doszło do nowych starć z grecką policją. Funkcjonariusze użyli gazu łzawiącego i granatów hukowych, gdy migranci próbowali przedrzeć się przez kordon policyjny i przedostać w kierunku granicy z Macedonią Północną.

Tysiące osób z nadzieją na lepsze życie

Migranci, którzy od wczoraj zaczęli gromadzić się w Diawata podjęli kolejną próbę przedostania się do granicy. Przewodził im Algierczyk na wózku inwalidzkim. Po tym, jak zatrzymała ich policja, część z nich podpaliła pobliskie trawy. Dołączyli do nich uchodźcy przebywający w lokalnym obozie. W sumie zgromadziło się tam już ponad dwa tysiące osób, w tym wiele rodzin z małymi dziećmi. Greckie służby zatrzymały prawie 1200 z nich.

Tak zwany szlak bałkański, który wiódł z Grecji przez Macedonię Północną i Serbię do środkowej Europy został zamknięty w 2016 roku. Wcześniej tą trasą przeszło około miliona uchodźców. Po zamknięciu granic w Grecji utknęło ponad sto tysięcy migrantów. Najwięcej osób przedostaje się obecnie do tego kraju przez lądowy odcinek granicy z Turcją, w okolicy Ewros.

Fałszywy apel w mediach społecznościowych

Migranci tłumaczą, że odpowiedzieli na apel w mediach społecznościowych. Kilka dni temu w sieci pojawiła się informacja, że granica Grecji z Macedonią Północną zostanie otwarta, jeśli zgromadzi się w jej pobliżu wiele osób. Fałszywa wiadomość dotarła też do Turcji, skąd grupa cudzoziemców ruszyła w kierunku Grecji. 

Więcej o: