Pisarka opisała protest Polonii w USA. "Nigdy nie spotkałam się z takim antysemityzmem"

Przeciwko "fałszowaniu historii" i ustawie dot. restytucji żydowskiego mienia protestowała w weekend amerykańska Polonia. Wg amerykańskiej pisarki, która była na miejscu, na manifestacji pojawiły się też antysemickie hasła. Podobnie było pod jej wpisami - hejt i antysemickie komentarze.
Zobacz wideo

Grupy przedstawicieli amerykańskiej Polonii protestowało w niedzielę w kilku miastach przeciwko ustawie S.447. Uprawnia ona władze Stanów Zjednoczonych do wspierania żydowskich roszczeń do mienia zagrabionego w czasie Holocaustu. Jedna z manifestacji odbyła się w Nowym Jorku. 

Jak opisywał korespondent RMF FM Paweł Żuchowski, przed konsulatem Izraela na Manhattanie było ok. 200 osób. Poza hasłami przeciwko ustawie S.447, pojawiły się też apele przeciwko "fałszowaniu historii" oraz wezwanie do przeprosin ze strony szefa izraelskiej dyplomacji Israela Kaca, który w wywiadzie cytował słowa o tym, że "Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki".

Jeden z mężczyzn miał plakat z hasłem "Polska nie jest wam nic winna! Niemcy i Rosja tak!". - To nie Polacy zaczęli wojnę, nie zorganizowali obozów - mówił. - W Auschwitz Żydów praktycznie do 1942 roku nie było. Ale o tym nikt nie wie. Niestety, media są opanowane przez taką a nie inną grupę i tylko taka narracja się przebija - stwierdził. Inny protestujący opowiedział o tym, jak jego dziadek w trakcie wojny pomógł żydowskiemu znajomemu. 

Antysemickie hasła na demonstracji

Demonstrację relacjonowała na Twitterze amerykańska pisarka i artystka Molly Crabapple. Jak opisała, na demonstracji pojawiły się antysemickie hasła, w tym plakat z napisem "przedsiębiorstwo Holocaust". Na innym plakacie uczestnik protestu napisał, że Żydzi powinni przeprosić za "zdradę Polski" i "zaproszenie niemieckiej i sowieckiej armii na polską ziemię". Mężczyzna jako zarzut powiedział pisarce, że "mówi po żydowsku" i udaje, że nie zna polskiego. "Kolejny zaprzeczył, że 90 proc. polskich Żydów zginęło w Holocauście i powiedział, że Żydzi stanowili 90 proc. tajnej policji po wojnie" - napisała Crabapple.

Pisarka stwierdziła, że poza ok. setką "polskich nacjonalistów" na miejscu była też grupa kontrmanifestantów. 

"Ten opis w zdanym wypadku nie ma na celu ujmować heroizmu polskiego ruchu oporu czy wielu Polaków, którzy ratowali Żydów (więcej, niż jakakolwiek inna grupa w Europie), czy pomniejszać wymordowania przez nazistów trzech milionów Polaków - napisała. Zwróciła uwagę, że nie życzy sobie wymierzonego w Polaków rasizmu w komentarzach do wpisów. "Polska nie otrzymała należnego szacunku wobec ruchu oporu i cierpienia ze strony nazistów. Potępianie rewizjonizmu Holocaustu nie powinno oznaczać atakowania wszystkich Polaków" - napisała. 

Jednak ona sama nie mogła cieszyć się spokojem od ataków na Twitterze. Pod jej wpisami pojawiło się wiele atakujących ją, w tym antysemickich wpisów. "Od sześciu lat piszę o Bliskim Wschodzie. Nigdy, ani w sieci, ani na żywo nie spotkałam się z ułamkiem szalonego antysemityzmu, jaki wylał się na mnie ze strony polskich nacjonalistów w ciągu ostatnich dni za pisanie o tej demonstracji" - napisała w poniedziałek.

Nacjonaliści dziękują za protest

Organizatorzy protestu przedstawiają się jako środowisko patriotyczne i nie chcą być utożsamiani z inicjatywami politycznymi. Od akcji dystansuje się Kongres Polonii Amerykańskiej. Jego prezes, Frank Spula, wystosował list w tej sprawie. Napisał między innymi, że "najlepszym sposobem naprawienia błędu Kongresu Stanów Zjednoczonych jest droga prawna, a nie uliczne protesty". Poinformował, że polonijna organizacja pracuje nad rezolucją w formie poprawki, która miałaby usunąć Polskę z listy krajów wymienionych w ustawie S.447.

O wsparciu dla protestujących przedstawicieli Polonii pisały polskie organizacje nacjonalistyczne, w tym Ruch Narodowy. "Dziękujemy Wam Rodacy z USA!" - pisał szef RN Robert Winnicki.

Ustawa S.447

Ustawa uprawnia Departament Stanu USA do wspomagania organizacji międzynarodowych, które zrzeszają ofiary Holocaustu. Chodzi o pomoc w odzyskiwaniu żydowskich majątków, w tym tych, do których nie ma spadkobierców. Przepisy zezwalają na działanie w tej sprawie między innymi amerykańskich dyplomatów.

Jak czytamy w opisie ustawy, wymaga od Departamentu Stanu składania Kongresowi sprawozdań na temat krajowych przepisów danych państw (w tym Polski), które dotyczą identyfikacji i zwrotu lub rekompensaty za mienie bezprawnie zajęte lub przekazane w czasie Holocaustu. W szczególności dotyczy to zwrotu prawowitemu właścicielowi bezprawnie zajętego mienia lub zapewnienia rekompensaty; zwrotu mienia do którego nie ma spadkobierców na potrzeby ocalałych z Holocaustu; postępy w sprawach roszczeń obywateli USA ocalałych z Holocaustu. 

RMF FM zwraca uwagę, że ustawa "nie przewiduje żadnych sankcji" dla państw i "ma głównie symboliczny charakter".

Zobacz wideo
Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Pisarka opisała protest Polonii w USA. "Nigdy nie spotkałam się z takim antysemityzmem"
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl