Czy "wolno" nam jeszcze słuchać Jacksona? "Zakazami zwracamy na niego jeszcze większą uwagę"

Po emisji głośnego filmu dokumentalnego "Leaving Neverland" Michael Jackson zniknął z wielu stacji radiowych, od muzyki artysty odcinają się inni twórcy. Media, słuchacze i widzowie po raz kolejny stanęli przed ważnym i jednocześnie trudnym pytaniem: czy można oddzielać życie artysty od jego twórczości? Co robić z dziełami artystów, których podejrzewa się o poważne przestępstwa?
Zobacz wideo

Marzec. Amerykańska stacja HBO i brytyjski kanał Channel 4 emitują "Leaving Neverland". W niemal czterogodzinnym, podzielonym na dwie części filmie dokumentalnym, Wade Robson i James Safechuck twierdzą, że w latach 80. i 90. byli wielokrotnie molestowani przez ich idola - Michaela Jacksona, będącego wówczas u szczytu swojej sławy i kariery.

 

Takie zarzuty wobec króla popu nie pojawiają się po raz pierwszy. W 1993 r. o molestowanie oskarżył go 13-letni Jordan Chandler. Sprawa zakończyła się ugodą. W listopadzie 2003 r. Michael Jackson trafił do aresztu w związku z siedmioma zarzutami molestowania dzieci i dwoma związanymi z podawaniem alkoholu nieletnim. W 2005 r. został uniewinniony.

"Leaving Neverland" okazał się jednak przełomem. Po raz pierwszy osoby zarzucające Michaelowi Jacksonowi molestowanie opowiadają o swoich doświadczeniach w sposób tak szczegółowy, pokazujący pełne tło wydarzeń.

Apele o bojkot

Michael Jackson nie jest pierwszym artystą, którego dotknęła kara ze strony środków masowego przekazu i opinii publicznej. Stany Zjednoczone żyją obecnie sprawą rapera R.Kelly'ego, który w lutym usłyszał dziesięć zarzutów wykorzystywania seksualnego. Według śledczych, artysta w latach 1998-2010 miał skrzywdzić cztery kobiety, wśród nich były trzy nastolatki. Raper konsekwentnie zaprzecza zarzutom i nazywa je kłamstwami.

 

R. Kelly już wcześniej był oskarżany o przestępstwa związane z pedofilią i dziecięcą pornografią. W związku z pojawiającymi się doniesieniami, w sieci zorganizowano akcję bojkotu utworów Kelly'ego pod hasłem #MuteRKelly. Serwis Spotify w ubiegłym roku zdecydował, że nie będzie promował muzyki artysty, na podobny krok zdecydował się również m.in. serwis Apple Music.

Podobnym przykładem jest również historia Gary'ego Glittera, brytyjskiego wokalisty. Wietnamski sąd skazał go w 2006 r. na trzy lata więzienia za pedofilię. W 2015 r. trafił z kolei na 16 lat do więzienia m.in. za seks z dziewczynką poniżej 13. roku życia i próbę gwałtu.

 

Brytyjskie stacje w większości zrezygnowały z emitowania hitów Glittera. W 2008 r. brytyjski DJ Raymon Paul musiał wręcz przeprosić słuchaczy stacji Rock FM za emisję utworu "Hello, Hello, I'm Back Again", po tym jak do radia zaczęły docierać oburzone głosy.

Świat jednocześnie zdaje się nie pamiętać o czynach, których mieli dopuszczać się przed laty niepokorni muzycy ze swoimi nieletnimi fankami. Według medialnych doniesień, Dawid Bowie jako dorosły mężczyzna miał odbyć stosunek seksualny z 14-latką, podobnie Jimmy Page z Led Zeppelin i Bill Wyman z The Rolling Stones. 

Świat filmowy mierzy się z oskarżeniami

Problem z zarzutami wobec artystów, związanymi z molestowaniem nieletnich, ma także świat filmu. Najgłośniejszą sprawą ostatnich lat była ta aktora Kevina Spaceya.

W 2017 r. został oskarżony przez innego aktora - Anthony'ego Rappa - o molestowanie seksualne, którego miał dopuścić się w drugiej połowie lat 80. Spacey miał wówczas 26 lat, Rapp - 14. Aktor przyznał, że nie pamięta zdarzenia, ale przeprosił, uznając, iż musiało się to zdarzyć po pijanemu. Kolejnych kilkanaście osób relacjonowało potem, że Spacey zachowywał się nieodpowiednio wobec młodych aktorów.

W 2018 r. usłyszał zarzut związany z molestowaniem 18-latka, do którego miało dojść w 2016 r. Spacey nie przyznał się do winy i w umieszczonym na YouTube filmie "Let Me Be Frank" odniósł się do doniesień na swój temat.

 

Kevin Spacey został usunięty z szóstego, ostatniego sezonu serialu "House of Cards". Aktor miał pojawić się również w filmie Ridleya Scotta "Wszystkie pieniądze świata", ale sceny z jego udziałem wycięto i zastąpiono dokrętkami z udziałem Christophera Plummera. Cofnięto również decyzję o przyznaniu Spaceyowi nagrody International Emmy Founders Award.

W ubiegłym roku amerykańska akademia filmowa zagłosowała z kolei za usunięciem ze swojego grona Romana Polańskiego. Artysta w 1977 r. odbył stosunek z 13-letnią Samanthą Gailey w domu Jacka Nicholsona w Los Angeles. Sprawa ciągnie się za Polańskim do dziś, reżyser wciąż nie odwiedza Stanów Zjednoczonych z obawy przed aresztowaniem.

Mimo kontrowersji 85-letni reżyser nie został wykluczony z filmowego środowiska i wciąż jest bardzo aktywny - w tym roku premierę będą miały dwa jego filmy.

Michael Jackson wymazywany z kultury

Michael Jackson bez wątpienia na stałe zapisał się w historii muzyki popularnej. Zaczynał wcześnie, jako 6-latek, z rodzinnym zespołem The Jackson 5. Jako wokalista solowy nagrał dziesięć albumów studyjnych, w tym legendarny już "Thriller", będący jednym z bestsellerów wszech czasów. Szacuje się, że Jackson sprzedał łącznie ok. 350 milionów egzemplarzy swoich płyt.

Świat po emisji "Leaving Neverland" stanął przed pytaniem: co zrobić z muzyką i wizerunkiem Michaela Jacksona?

Na fali oskarżeń wobec Jacksona twórcy serialu "The Simpsons" usunęli z dystrybucji odcinek "Stark Raving Dad" z 1991 r., w którym głosu jednemu z bohaterów użyczył właśnie Jackson. Raper Drake zrezygnował z wykorzystywania podczas swojej trasy koncertowej utworu "Don't Matter to Me" z partiami śpiewanymi przez Michaela Jacksona.

Wiele stacji radiowych, m.in. w Kanadzie, Holandii czy Nowej Zelandii zrezygnowało z emitowania muzyki Michaela Jacksona. Podobnie stało się również w Polsce - emisję utworów króla popu zawiesiło Radio ZET.

Ostatnio słuchacz poprosił mnie o jakiś utwór Michaela Jacksona. Zawahałem się. Powiedziałem mu: "wiesz co, może nie dzisiaj". Włączyło mi się czerwone światło. Pojawiają się wątpliwości, bo jako autor audycji biorę odpowiedzialność za to, co emituję

- mówi w rozmowie z Gazeta.pl Tomasz Żąda z Programu Trzeciego Polskiego Radia.

Dziennikarz nie wyklucza jednak, że zagra Michaela Jacksona w swojej audycji nawet w najbliższych dniach. - Trzeba oddzielać kwestie muzyki od życia prywatnego. Gdyby nagle okazało się, że w biografii jednego z kompozytorów muzyki klasycznej znaleźlibyśmy coś strasznego, to nikt przecież nie usunąłby jego utworów z filharmonii - dodaje Tomasz Żąda.

Publicystka popkulturowa Kaja Klimek zauważa, że "Leaving Neverland" tak naprawdę nie jest filmem o Michaelu Jacksonie, ale o jego ofiarach. Jej zdaniem, usuwanie tego artysty z przestrzeni publicznej nie ma większego sensu i powoduje, że zwraca się na niego przez to jeszcze większą uwagę. Według Kai Klimek podobnie dzieje się w przypadku Kevina Spaceya. 

- Stany Zjednoczone są pełne paradoksów. Z jednej strony na ekranie seks i przemoc, z drugiej: moralne zasady. Ktoś wyszedł z założenia, że jeśli wymażemy Spaceya z filmów, to problem zniknie. Wcale nie uważam, że widzowie tego oczekiwali. Wręcz przeciwnie, wydaje mi się, że są w szoku. Jak można udawać, że kogoś nie ma? - mówi publicystka.

Czy to oznacza, że mam już nie oglądać żadnych filmów z Kevinem Spaceyem, czy raczej dotyczy to filmów od konkretnego roku? Czy wolno nam słuchać wczesnego Michaela Jacksona jeszcze z The Jackson 5, a późniejszych utworów już nie? Przecież to absurdalne - dodaje.

- Gdybyśmy nagle chcieli schować do szuflady wszystkich twórców, którzy kiedykolwiek wykorzystali kogoś na przestrzeni historii kina, muzyki, literatury, to obawiam się, że tej sztuki zostałoby nam bardzo, bardzo mało - uważa Kaja Klimek. 

Kiedy artysta może wrócić?

Prof. Przemysław Czapliński, krytyk literacki z Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Adama Mickiewicza przyznaje, że również w biografiach wybitnych pisarzy nie brakuje czarnych kart lub co najmniej poważnych podejrzeń. - Nie do końca potwierdzona wersja biografii Fiodora Dostojewskiego mówi, że uwiódł i zgwałcił nieletnią dziewczynkę - twierdzi.

Literaturoznawca dodaje, że nie spotkał się jeszcze z sytuacją, w której wycofywano by z przestrzeni publicznej książki wzbudzających kontrowersje autorów.

Zwraca jednak uwagę na inny aspekt dyskusji: obecnie oprócz władzy ustawodawczej, wykonawczej, sądowniczej i medialnej istnieje jeszcze władza sieciowa, czyli nieoficjalny sąd sprawowany przez społeczeństwo, mający ogromną siłę. 

Przypadek Kevina Spaceya dobrze to ilustruje. W roku 2017 został oskarżony o seksualne molestowanie nieletnich. W sumie zgłosiło się trzydzieści ofiar. W styczniu 2019 stanął przed sądem - tylko w jednej sprawie. Ale przed procesem sąd sieciowy wydał wyrok: Spacey został uznany za winnego i boleśnie ukarany. Zerwano z nim umowy, wycofano kilka dzieł z kin, nie angażuje się go do nowych filmów. Jak z tego wynika, sąd sieciowy potencjalnie może wykreślić człowieka ze społeczeństwa

- mówi prof. Przemysław Czapliński. Według niego, problem tkwi w tym, że sąd społeczny nie orzeka wysokości wyroku i może się stać przez to sądem ostatecznym, pozbawionym procedur odwoławczych i odpowiedzialności.

 - I tu zaczynają się moje wątpliwości. Sąd oficjalny nakłada karę po to, aby po jej zakończeniu skazany mógł wrócić pomiędzy ludzi. Czy sąd sieciowy też potrafi się na to zdobyć, by powiedzmy po pięciu czy dziesięciu latach ostracyzmu przywrócić jakiegoś  artystę winnego pedofilii do normalnego życia? - zastanawia się krytyk.

Historia artystów takich jak Michael Jackson nie pozostawia wątpliwości: w końcu na to pytanie trzeba będzie odpowiedzieć. 

Więcej o: