Rumunka pobita przez brytyjskich nastolatków. Krzyczeli: "Ty polska pi*do, wracaj do siebie"

Samotna matka mieszkająca w Wielkiej Brytanii została zaatakowana przez grupę dziesięciu nastolatków. "Ty polska pi*do" - krzyknęli do pochodzącej z Rumunii kobiety, zanim zaczęli ją brutalnie bić.
Zobacz wideo

Pobita kobieta to pochodząca z Rumunii Anca Vacariu. Mieszka w miejscowości Doncaster w Wielkiej Brytanii i jest samotną matką dwójki dzieci: 3- i 6-latka. We wtorek opublikowała na Facebooku szokujące zdjęcia swojego pobitego ciała (post został usunięty we wtorek wieczorem). Kobieta została zaatakowana przez dziesiątkę nastolatków. 

Rumunka pobita przez brytyjskich nastolatków. "Ty polska pi*do" - krzyczeli

W sobotę wieczorem, gdy Anca wyszła przed dom, żeby wyjąć coś ze swojego samochodu, zauważyła grupę głośno zachowujący się nastolatków. Kiedy zwróciła im uwagę, że powinni być ciszej, w jej stronę poleciały wyzwiska. Sytuacja zaostrzyła się, gdy kobieta zagroziła, że zadzwoni na policję. 

Wtedy się wściekli i naskoczyli na mnie, krzycząc: Ty polska pi*do, trzeba dać ci nauczkę

- relacjonuje kobieta. Później opisuje swoje pobicie: nastolatki biły i kopały ją po twarzy i głowie. "Wyp*****laj do swojego kraju" - krzyczały. 

Rumunce udało się uciec do domu sąsiada. Dzieciaki jednak nie odpuszczały i nie chciały się uspokoić, zniszczyły płot przy jej domu i wybiły cegłą szybę w samochodzie jej znajomej. Później dobijały się jeszcze do domu Anci. Dopiero po jakimś czasie na ulicę podjechał czarny SUV i zabrał trójkę z nich, reszta się rozpierzchła. 

Obrażenia kobiety były poważne i karetka zabrała ją do szpitala. - Mój 6-letni syn rozpłakał się na mój widok. Musiałam mu powiedzieć, że miałam wypadek w pracy, nie chciałam mu mówić, co wydarzyło się naprawdę - mówi Anca Vacariu w rozmowie z lokalnym portalem Doncaster Free Press. Dodaje, że jest wdzięczna za pomoc medyków, ale ma zastrzeżenia do pracy lokalnej policji

"Policja powinna chronić mnie i moje dzieci"

Po 20 godzinach od zdarzenia zadzwonili do mnie i powiedzieli, że jest sobota wieczór, puby są pełne, a oni nie mają czasu zająć się moją sprawą. Zapewnili mnie, że nie chcą "zamieść sprawy pod dywan", (...) ale minęły już 64 godziny, a nikt się ze mną nie skontaktował

- pisze w poście na Facebooku. Dopiero w poniedziałek po południu wezwano ją na komisariat i spisano oświadczenie. 

Jest zrozpaczona, że jako samotna matka, ona i jej dzieci nie mogą polegać na szybkiej reakcji policji. "Dlaczego 13-, 15-latkowie błąkali się po ulicy tak późno? Opieka społeczna powinna zainteresować się tą sprawą" - pisze kobieta.

Zobacz wideo
Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Rumunka pobita przez brytyjskich nastolatków. Krzyczeli: "Ty polska pi*do, wracaj do siebie"
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl