Obchody 5. rocznicy zajęcia Krymu. W planie parada Nocnych Wilków i wizyta Putina

Pięć lat temu Rosja dokonała bezprawnej aneksji Krymu. W ten weekend wspierane przez Moskwę władze urządzają z tej okazji oficjalne obchody.  Co dzieje się na zajętym przez Putina półwyspie?

W piątek około 7 tys. osób (wg szacunków lokalnych władz) wzięło udział w uroczystej paradzie w Symferopolu. Zgromadzeni w towarzystwie żołnierzy i kozaków, z rosyjskimi flagami w rękach, śpiewali "Krym zawsze będzie rosyjski". Zwieńczeniem uroczystości były przemowy przywódców czterech rosyjskich partii politycznych przed krymskim parlamentem.

To jednak dopiero początek rocznicowych obchodów. W planie jest m.in. parada motocyklowego gangu Nocnych Wilków, pokaz uzbrojenia wojskowego w Sewastopolu, patriotyczne wykłady dla dzieci i młodzieży oraz ceremonia wręczenia nagród dla lokalnych aktywistów. Na Krymie pojawi się również sam Władimir Putin.

Krym zamienia się w bazę wojskową?

Tymczasem, część mieszkańców półwyspu ma poczucie, że pięć lat po rosyjskiej aneksji Krym zamienia się w wojskową bazę. W ocenie lidera społeczności Tatarów krymskich Narimana Dżelalowa, większość rosyjskich inwestycji ma charakter strategiczno-wojskowy lub jest tylko propagandową fasadą, za którą Rosja ukrywa doraźne problemy Krymian.

Rosyjskie Ministerstwo Obrony systematycznie przerzuca na zaanektowany Krym samoloty, śmigłowce, systemy rakietowe i wozy pancerne. Jednostki stacjonujące na półwyspie regularnie biorą udział w manewrach organizowanych przez Południowy Okręg Wojskowy Federacji Rosyjskiej. 

Krym. "Inwestycje o charakterze pokazowym"

Według Dżelalowa, władze Rosji włożyły w Krym poważne środki finansowe, ale są to inwestycje o charakterze pokazowym. "To jest stara sowiecka praktyka budowania pięknej fasady, za którą ukrywa się pęknięcia, problemy, sypiącą się sztukaturę. Sytuacja z Krymem przypomina taką właśnie historię" - tłumaczy mężczyzna.

Rosja wybudowała most łączący kontynent z półwyspem, buduje nowe drogi, remontuje szkoły i szpitale. Jednak zdaniem części mieszkańców zaanektowanego półwyspu, nie są to inwestycje pierwszej potrzeby. Dodatkowo Krymianie skarżą się na wysokie ceny, bezrobocie i niedogodności związane z podróżowaniem oraz korzystaniem z elektronicznych usług finansowych.