Nowa Zelandia jest w szoku: minister ds. klimatu zaatakowany w drodze do pracy

James Shaw, nowozelandzki minister ds. zmian klimatu i jeden z liderów Partii Zielonych, został zaatakowany w Weelington w drodze do pracy. Sytuacja zaskoczyła członków rządu, tym bardziej, że politycy w Nowej Zelandii starają się nie tworzyć barier w kontaktach z wyborcami.
Zobacz wideo

Do ataku na 45-letniego ministra ds. zmian klimatu Jamesa Shawa doszło w czwartek rano przed wejściem do ogrody botanicznego w Wellington, stolicy Nowej Zelandii. Shaw ze słuchawkami na uszach szedł do pracy.

Podszedł do niego 47-letni mężczyzna, który zdawał się rozpoznać polityka. Napastnik kilkukrotnie uderzył Shawa pięścią w twarz. Gdy z pomocą przybiegło dwóch świadków, sprawca wsiadł do auta i odjechał. Minister ma podbite oko i otarcia na nadgarstku. Po zdarzeniu dotarł do siedziby rządu, ale później udał się do szpitala na badania kontrolne.

47-letni napastnik trafił w ręce policji, usłyszał już zarzuty. Stanie przed sądem w piątek, grozi mu nawet do 5 lat więzienia.

Nowa Zelandia. Atak na ministra Jamesa Shawa

Jak zwraca uwagę agencja Associated Press, takie sytuacje są niezwykle rzadkie w kraju, w którym politycy rozmawiają z wyborcami w sklepach, barach i na stadionach sportowych. Całodobową ochronę ma jedynie szefowa rządu, pozostali politycy otrzymują ochronę tymczasową w trakcie kampanii lub wyjątkowych sytuacjach.

- Kiedy angażujesz się w politykę w Nowej Zelandii, nie spodziewasz się takich sytuacji - przyznała w oświadczeniu premier Jacinda Ardern. - Politycy w Nowej Zelandii są dostępni i to jest coś, z czego powinniśmy być dumni. Ostatecznie jesteśmy po to, by służyć ludziom - dodała. 

Jak podaje "The Guardian", Partia Zielonych po incydencie w Wellington rozważa przydzielenie ochrony swoim politykom.

Zobacz wideo
Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Nowa Zelandia jest w szoku: minister ds. klimatu zaatakowany w drodze do pracy
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl