Polak w areszcie na Słowacji żali się ministrowi. Śledczy: U nas sądy i prokuratura są niezależne

Jeden z polskich kierowców, którzy brali udział w tragicznym w skutkach wypadku na Słowacji, napisał list do tamtejszego ministra sprawiedliwości - podaje Wirtualna Polska.
Zobacz wideo

W liście do ministra sprawiedliwości na Słowacji jeden z uczestników śmiertelnego wypadku w Dolnym Kubinie żali się, że od pięciu miesięcy siedzi w areszcie, a jego wnioski o wyjście za kaucję nie przynoszą skutków. Według jednego z obrońców, w całej Słowacji nie zdarzyło się, by sprawca śmiertelnego wypadku został skazany na bezwzględne więzienia za śmiertelny wypadek. - Nie ma powodu, aby przetrzymywać naszych obywateli w areszcie - mówi Wirtualnej Polsce mec. Bartosz Graś z kancelarii Kijewski Graś w Warszawie.

Jak mówi portalowi Słowak zaangażowany w śledztwom "kierowca został poinformowany, że zażalenie na areszt może składać co 30 dni i za każdym razie będzie rozpatrzone".

Nie rozumiemy, dlaczego pisał do słowackiego ministra sprawiedliwości. Prokuratura i sąd działają u nas całkowicie niezależnie

- dodaje. Słowacka prokuratura nie podaje na razie o przebiegu śledztwa i ewentualnym terminie jego zakończenia.

Śmiertelny wypadek na Słowacji

W tragicznym wypadku w Dolnym Kubinie na Słowacji, do którego doszło w październiku ubiegłego roku, zginął  57-letni kierowca skody. Bezpośrednią przyczyną był szalony wyścig, jaki na drodze urządziło sobie trzech Polaków za kierownicą mercedesa, ferrari i porsche. Niedługo po wypadku mężczyźni zostali aresztowani. Wypadek został zakwalifikowany jako umyślne sprowadzenie zagrożenia dla bezpieczeństwa ludzi. Grozi za to od 15 do 20 lat więzienia.

Więcej o: