Ukraina. Współpracownicy Poroszenki oskarżeni o okradanie armii. Skandal może zmienić bieg wyborów

Krąg bliskich współpracowników prezydenta Ukrainy wzbogacił się dzięki przemytowi wyposażenia militarnego z Rosji i sprzedawania go po zawyżonych cenach państwowym spółkom - twierdzą dziennikarze śledczy z ukraińskiego serwisu Bihus.info. Przebieg zbliżających się wyborów prezydenckich może przyjąć nieoczekiwany obrót.
Zobacz wideo

Kiedy w 2014 r. na wschodniej granicy Ukrainy rozpoczął się konflikt militarny, Ukraina importowała 35 proc. swojego wyposażenia wojskowego z Rosji. Jeszcze pod koniec ubiegłego roku Roman Romanov, prezes państwowej spółki obronnej Ukroboronprom, ogłosił, że import z Rosji został zupełnie zatrzymany i zastąpiony przez lokalne i zachodnie źródła. Jednak zapotrzebowanie na rosyjskie części nadal było duże, ponieważ ukraińskie uzbrojenie w dużej mierze opiera się o rosyjską technologię.

Sensacyjne śledztwo

W opublikowanym 25-tego lutego tekście, który - jak twierdzą autorzy - jest wynikiem trwającego od dwóch lat śledztwa, przeanalizowana została sieć powiązań pomiędzy państwową spółką Ukroboronprom, prywatnymi firmami i trzyosobową grupą młodych mężczyzn, którzy dzięki kontaktom w branży wojskowej oraz koneksjom politycznym w bardzo szybkim tempie wzbogacili się handlując elementami potrzebnymi do naprawy ukraińskiego sprzętu wojskowego.

Według śledztwa syn Ołeha Hladkovskiego - zastępcy dyrektora w Radzie Narodowego Bezpieczeństwa i Obrony, która podlega Poroszence - był kluczową postacią w układzie organizującym proceder kupowania rosyjskiej broni z przemytu. Ihor Hladkovski razem z Vitalijem Żukowem i Andrijem Rohozą poprzez fikcyjne firmy kupowali rosyjskie wyposażenie wojskowe oraz sprzedawali je po wielokrotnie zawyżonej cenie Ukroboronpromowi. Było to możliwe, dzięki wręczanym urzędnikom różnego szczebla łapówkom oraz bezpośrednim kontaktom Ihora Hadkovskiego.

Czytaj więcej: Tusk we Lwowie: "Kochać Polskę i Ukrainę to jak kochać swoją matkę i zakochać się w dziewczynie"

Skandal, który zmieni bieg wyborów?

Opublikowanie raportu na miesiąc przed wyborami prezydenckimi, które odbędą się 31 marca, z dużym prawdopodobieństwem nie pozwoli na wyjaśnienie sprawy do końca przed dniem głosowania. Bihus.Info utrzymuje, że pozyskał informacje z anonimowych źródeł. Prawdopodobnie w niedługiej przyszłości ukaże się kolejna cześć śledztwa.

W większości sondaży dotyczących wyborów prezydenckich największą popularnością cieszy się telewizyjny komik Wołodymyr Zełenski. Petro Poroszenko i Julia Tymoszenko prowadzą coraz bardziej zawzięta walkę o przejście do drugiej tury. Dla Poroszenki skandal związany z procederem sprzedawania ukraińskiej armii rosyjskiej broni po zawyżonych cenach, w dodatku zorganizowany przez układ korupcyjny sięgający jego bezpośrednich współpracowników, to jedna z najgorszych rzeczy jakie można sobie wyobrazić.

– To, co znaleźli dziennikarze, podpada pod artykuł 111 Kodeksu Karnego Ukrainy. To zdrada państwa, celowo przeprowadzone przez obywatela Ukrainy działanie na szkodę suwerenności i terytorialnej jedności i bezpieczeństwa kraju! – grzmiała z parlamentarnej mównicy Julia Tymoszenko po ujawnieniu raportu. Konkurentka Poroszenki wszczęła przeciwko niemu procedurę impeachmentu. Z kolei Wołodymyr Zełeński oświadczył, że "osoby, które dochodzą do władzy po trupach, zarabiają na trupach".

Sam Poroszenko wezwał służby do zweryfikowania ujawnionych przez dziennikarzy informacji oraz powiedział, że popiera tymczasowe usunięcie Olga Hladkowskiego ze stanowiska w Radzie Narodowego Bezpieczeństwa i Obrony.

Zobacz wideo
Więcej o: