Szczyt Trump - Kim bez porozumienia. "Koreańczycy chcieli zniesienia wszystkich sankcji"

Szczyt w Hanoi zakończył się bez konkretnego porozumienia. Spotkanie Donalda Trumpa i Kim Dzong Una przerwano wcześniej, niż było planowane. Prezydent USA mówił, że był to "produktywny czas", ale liderzy mają "inne wizje" porozumienia. Problemem była sprawa sankcji.
Zobacz wideo

Od rana w Hanoi trwały rozmowy drugiego szczytu Donald Trump - Kim Dzong Un. Dzień wcześniej liderzy spotkali się na kolacji. Negocjacje prowadzone były za zamkniętymi drzwiami, ale dziennikarzy wpuszczono na chwilę na początku i w trakcie spotkania. Wtedy - co było wyjątkową sytuacją - Kim Dzong Un krótko odpowiedział na kilka pytań reporterów.

Szczyt Donald Trump - Kim Dzong Un i "przepaść w oczekiwaniach"

Po rozmowach zaplanowany był lunch oraz podpisanie wspólnego oświadczenia przywódców. Jednak plany zostały nagle zmienione, zrezygnowano z lunchu i ceremonii podpisywania dokumentu, a konferencję Donalda Trumpa przyspieszono. Cytowany przez CNN analityk i były rzecznik Departamentu Stanu John Kirby ocenił, że rozmowy "musiały się w pewnym momencie załamać". Jego zdaniem mogło chodzić o "przepaść w oczekiwaniach" obu stron. 

Jeszcze przed konferencją prasową rzeczniczka Białego Domu Sarah Sanders wydała krótkie oświadczenie. "Obaj przywódcy dyskutowali różne możliwości działań ws. denuklearyzacji i koncepty gospodarcze. Na teraz nie osiągnięto żadnego porozumienia, ale zespoły negocjacyjne oczekują spotkania w przyszłości" - napisała. 

Konferencja Trumpa zaczęła się kilkanaście minut po godz. 8 czasu polskiego. Na początku chwalił Wietnam jako gospodarza, mówił o napiętej sytuacji między Pakistanem a Indiami i kryzysie w Wenezueli.

 - Myślę, że to był bardzo produktywny czas - powiedział wreszcie o szczycie w Hanoi. - Spędziliśmy cały dzień z Kim Dzong Unem. To niezły koleś, niezła postać. Myślę, że nasza relacja jest bardzo mocna. Mieliśmy kilka opcji, ale nie zdecydowaliśmy się wykonać żadnej. Zobaczymy, jak to pójdzie - mówił prezydent USA. Po tym oddał mikrofon swojemu sekretarzowi stanu Mike'owi Pompeo. - Zrobiliśmy bardzo duży postęp, ale niestety nie udało nam się dojść do końca - stwierdził. 

Donald Trump: Chcieli zniesienia wszystkich sankcji

Pompeo tłumaczył, że Kim chciał dojść do konkretnego porozumienia, ale nie osiągnięto nic, co byłoby wystarczające dla USA. - Prosiliśmy, by on zrobił więcej. Nie chciał, ale wciąż jestem optymistyczny. Wierzę, ze nasze zespoły będą dalej pracować - stwierdził. - Chciałbym, żeby udało nam się osiągnąć trochę więcej. Ale pozostaję optymistyczny - powtórzył. 

W odpowiedzi na pytania Trump przyznał, że punktem spornym była kwestia sankcji. - Oni chcieli ich całkowitego zniesienia. My nie jesteśmy gotowi tego zrobić. Oni (Korea Płn. - red.) chcieli zdenuklearyzować dużą część terenów, o które nam chodziło. Ale nie mogliśmy za to znieść wszystkich sankcji - mówił Trump.

- Myślę, że ostatecznie będziemy bardzo dobrymi przyjaciółmi z przewodniczącym Kimem i z Koreą Północną. Mówię wszystkim, że oni mają ogromny potencjał. Niewiarygodny potencjał. Ale zobaczymy. Ale chodziło o sankcje. Oni chcieli ich całkowitego zniesienia, ale nie chcieli zrobić (przeprowadzić denuklearyzacji - red.) terenów, o które nam chodziło 

- mówił Trump. Zdradził, że Kim Dzong Un ma "pewną wizję" porozumienia, która nie jest zgodna z wizją Stanów Zjednoczonych, ale jest "znacznie bliżej", niż rok temu. Tump mówił, że osobiście bardzo chce zniesienia sankcji, by zobaczyć, jak Korea Płn. się rozwija. Zaznaczył jednak, że w kwestii porozumienia woli "zrobić to porządnie, niż zrobić to szybko". - Czasem trzeba odejść (od stołu negocjacyjnego). Nigdy się tego nie boję - zapewnił. Trump podkreślił, że uzyskał od Kim Dzong Una zapewnienie, że nie kraj nie wróci do (obecnie zawieszonych) testów rakiet.

Zobacz wideo
Więcej o: