Nowa Zelandia: mieszkańcom zagrażają największe od ponad 60 lat pożary

Tysiące ludzi zostało ewakuowanych z powodu pożarów, które od tygodnia trawią lasy w środkowej Nowej Zelandii. Ostatnie takie pożary miały miejsce ponad 60 lat temu.
Zobacz wideo

W regionie Tasman w Nowej Zelandii z powodu ogromnych pożarów ogłoszono stan wyjątkowy. Dotychczas żywioł pochłonął ok. 700 hektarów buszu i spłonęło kilka budynków.

Mieszkańcy miasta Wakefield musieli opuścić swoje domy. Ewakuowanych zostało ponad trzy tysiące osób. Na szczęście póki co strażakom udało się ugasić pożary w zagrożonych miejscowościach. Większość osób, które musiały się ewakuować, wróciła w poniedziałek do domów.

- Dobrze jest mieć dom, do którego możemy wrócić - powiedział Jeff Wray, który wraz z żoną musiał opuścić Wakefield.

Walka z pożarem będzie trwać

Władze przyznają, że jeden z pożarów, którego centrum znajduje się 30 kilometrów na południe od miasta Nelson, nie został jeszcze opanowany. Strażakom może to zająć jeszcze tygodnie, a może nawet miesiące.

- Jest to niezwykle wymagające fizycznie - mówił Justin Gilmore, strażak ochotnik z północnego North Canterbury. Meteorolodzy nie przewidują opadów deszczu w ciągu nadchodzących dni.

Władze regionu Selwyn podkreśliły, że z uwagi na zmienne wiatry nie da się przewidzieć, w którym kierunku będzie rozprzestrzeniać się ogień, co utrudnia akcję gaśniczą. Obszar ten zamieszkuje łącznie ok. 400 tys. ludzi.

Grant Pearce, naukowiec badający pożary w Nowej Zelandii, powiedział w rozmowie z portalem NZ Herald, że te pożary są jednymi z największych pożarów lasów od 1946 roku.

Więcej o: