Inżynier, który trochę przypadkiem został prezydentem. Juan Guaido w trzy tygodnie stał się liderem

Juan Guaido to lider trochę z przypadku. Tymczasowy prezydent Wenezueli w wielkiej polityce jest zaledwie od 2015 roku, ale pomogły mu wydarzenia, które przetrzebiły szeregi partii Wola Ludowa.
Zobacz wideo

Juan Guaido - ta postać do 23 stycznia była znana tylko tym, którzy baczniej przyglądają się sytuacji w Ameryce Łacińskiej. 35-letni Wenezuelczyk, z wykształcenia inżynier, nie ma za sobą porywającej kariery politycznej, a w wybiciu się w ostatnich tygodniach na czołowego opozycjonistę pomógł mu przypadek.

Jak opisuje "Bloomberg", urodzony w 1983 roku Guaido brał udział w protestach przeciwko polityce Hugo Chaveza, w trakcie których poznał m.in. Leopoldo Lopeza, któremu pomógł w założeniu partii Wola Ludowa. Na szerokie wody polityki wypłynął dopiero w 2015 roku, gdy dostał mandat do Zgromadzenia Narodowego (parlamentu Wenezueli).

Juan Guaido - lider z przypadku

Mimo tego, że w końcu trafił do pierwszej ligi, wciąż z Wolą Ludową kojarzeni byli wspomniany Lopez (lider), czy jego zastępca Carlos Vecchio. Niby nic dziwnego, tyle tylko, że Lopez przebywa w areszcie domowym od 2014 roku za organizowanie protestów, a Vecchio w 2014 roku zbiegł z kraju, po tym jak próbowano go aresztować. Dodatkowo to Lopez formalnie nadal kieruje Wolą Ludową, ale przez telefon.

Do Guaido uśmiechnął się jednak los - powstały szeroki polityczny front przeciwko prezydentowi Nicolasowi Maduro potrzebował przewodniczącego parlamentu. Padło na Guaido, który objął urząd 5 stycznia 2019 roku, na kilka dni przed zaprzysiężeniem Maduro na drugą kadencję prezydenta kraju.

Potem wydarzenia wyraźnie przyspieszyły: zaprzysiężenia Nicolasa Maduro nie uznały m.in. Unia Europejska, Stany Zjednoczone, a także wenezuelska opozycja, zarzucając mu sfałszowanie wyborów. 14 stycznia Guaido został zatrzymany przez służby Wenezueli, ale wypuszczono go po godzinie. Przez cały ten czas podnosił, że Maduro powinien ustąpić, angażował się w protesty.

W niecały tydzień później o Juanie Guaido usłyszał cały świat - telewizje relacjonowały, jak 35-latek na oczach tłumów, które wyszły protestować w Caracas, ogłasza się "tymczasowym prezydentem" i obiecuje przywrócić konstytucyjny ład w Wenezueli. Później poparły go m.in. USA, Kanada czy część państw Ameryki Południowej.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Inżynier, który trochę przypadkiem został prezydentem. Juan Guaido w trzy tygodnie stał się liderem
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl