Rosyjski sprzęt miał odstraszać Izraelczyków, ale ci bombardują. Nagranie z Syrii

Izraelskie samoloty po raz kolejny zaatakowały Syrię, choć Rosjanie dostarczyli Syryjczykom system przeciwlotniczy S-300. Miał on być gotowy do działania do końca roku, ale nie jest. Rosyjskie media zapewniły, że Syryjczycy skutecznie odparli najnowszy nalot przy pomocy innych rakiet z Rosji. Niedługo później Izraelczycy opublikowali jednak nagranie, na którym widać zniszczenie co najmniej jednego rosyjskiego systemu Pancyr-S1.

Najnowsze wydarzenia nad Syrią to kolejny akt zimnej wojny toczonej przez Izraelczyków i Rosjan w tym kraju. Ci pierwsi wydają się zaliczać kolejne sukcesy.

Bardzo różne wersje wydarzeń

Ostatnie starcie miało miejsce w niedzielę. Izraelska wersja wydarzeń jest taka, że dokonano nalotu na kilka celów w okolicy lotniska w syryjskiej stolicy - Damaszku. Miały to być głównie składy broni dostarczanej z Iranu, potencjalnie przeznaczonej dla wrogiej Izraelowi libańskiej bojówki Hezbollah. Izraelczycy dokonują takich ataków regularnie i twierdzą, że są one skutecznie. Na przestrzeni ostatnich ośmiu lat stracili w nich jednego F-16, którego załoga się uratowała.

W przeszłości Izraelczycy zazwyczaj nie przyznawali się do nalotów. Jednak tym razem zrobili to jeszcze tego samego dnia. Według izraelskiego wojska nalot był udany. Cele zniszczono, samoloty wróciły do bazy. Syryjska obrona przeciwlotnicza miała strzelać głównie na oślep.

Izraelska rakieta manewrująca Delilah o zasięgu około 250 km. Najpewniej takie odpalono na SyrięIzraelska rakieta manewrująca Delilah o zasięgu około 250 km. Najpewniej takie odpalono na Syrię Fot. KGyST/Wikipedia CC BY-SA 3.0

Syryjskie i rosyjskie media państwowe twierdzą natomiast, że nalot był nieudany. Dowództwo w Moskwie poinformowało, że atak przeprowadziły cztery izraelskie F-16, które odpaliły siedem rakiet znad wód Morza Śródziemnego. Wszystkie miały zostać strącone przez dostarczone Syryjczykom rosyjskie systemy Pancyr (bardzo krótki zasięg) i Buk (krótki zasięg).

- Lotnisko w Damaszku nie zostało uszkodzone. Nie ma zniszczeń, nie ma ofiar - stwierdził rzecznik rosyjskiego wojska.

Sytuacja jest bardziej skomplikowana

W poniedziałek nad ranem izraelskie wojsko zareagowało jednak opublikowaniem nagrania, które rzekomo zostało wykonane podczas niedzielnego ataku. Widać na nim trafienie dwóch systemów obrony przeciwlotniczej. W jednym wypadku to na pewno rosyjski Pancyr-S1, a na drugim - prawdopodobnie, choć cel jest zasłonięty przez dym powstały przez dwie odpalone w samoobronie rakiety. Syryjczycy kupili kilkadziesiąt takich systemów obrony przeciwlotniczej bardzo krótkiego zasięgu od Rosjan.

Zobacz wideo

Nie wiadomo, czy nagranie na pewno wykonano w niedzielę. Nie wiadomo też, co je wykonało. Jest jednak niemal pewne, że izraelski atak był znacznie bardziej złożony niż cztery F-16, o których mówią Rosjanie. Izrael od lat praktycznie bez strat atakuje Syrię nie przypadkiem, ale dzięki nowoczesnemu uzbrojeniu, taktyce i doświadczeniu. Atakujące samoloty mają wsparcie w postaci systemów prowadzących walkę elektroniczną, zakłócających działanie syryjskiej obrony. Dodatkowo pozycje systemów obrony przeciwlotniczej najpewniej były atakowane przez inne maszyny albo drony. To właśnie w ramach takiego uderzenia "osłonowego" mogło zostać wykonane pokazane publicznie nagranie.

W 2018 roku Izraelczycy już raz pokazali podobne wideo przedstawiające trafienie pancyra. Te rosyjskie systemy mogą być regularnie atakowane nie bez powodu. Z założenia mają one służyć między innymi do bezpośredniej obrony przed rakietami manewrującymi, odpalanymi z bezpiecznego dystansu przez samoloty. Chcąc mieć pewność, że ich pociski odpalone przez F-16 z nad Morza Śródziemnego dotrą do celu, Izraelczycy mogą wyprzedzająco wybijać dziury w syryjskiej obronie, atakując pancyry.

Grafika opublikowana przez izraelskie wojsko, według której w niedzielę zaatakowano cały szereg pozycji syryjskiej obrony przeciwlotniczej. Znaczniki są jednak umieszczone orientacyjnie.

Orientacyjna skala niedzielnego ataku według izraelskiego wojskaOrientacyjna skala niedzielnego ataku według izraelskiego wojska Fot. IAF/Twitter

Starcie deklaracji z rzeczywistością 

Jeszcze jednym ciosem w dumę Rosjan jest to, że Izraelczycy atakują Syrię pomimo tego, że dostarczono do niej rosyjskie systemy przeciwlotnicze dalekiego zasięgu S-300. Zrobiono to w pierwszych dniach października 2018 roku, po tym jak we wrześniu podczas izraelskiego nalotu syryjska obrona przeciwlotnicza omyłkowo zestrzeliła rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20, w którym zginęło 15 Rosjan. Moskwa oskarżyła Izrael o użycie go jako zasłony dla swoich F-16. W odwecie Rosjanie odmrozili dostawę S-300, które Syryjczycy zamówili dekadę wcześniej, ale za sprawą presji Izraela nie zostały dostarczone.

Systemy S-300 są przez Rosjan wręcz mitologizowane i regularnie określane jako "najlepsze na świecie". Wydźwięk komunikatów w październiku był taki, że dzięki nim Syryjczycy będą w stanie skutecznie bronić się przed Izraelczykami. Rosjanie zadeklarowali też zbudowanie nowego zintegrowanego systemu dowodzenia obroną syryjskiej przestrzeni powietrznej. Minister obrony Sergiej Szojgu deklarował, że szkolenie Syryjczyków do obsługi S-300 zajmie trzy miesiące.

Trzy miesiące minęły na początku stycznia. Pomimo tego Izraelczycy nadal atakują Syrię. Po niedzielnym nalocie członek Komisji Obrony i Bezpieczeństwa Rady Federacji Franc Klincewicz stwierdził, że "na razie izraelskie samoloty atakują, znajdując się poza zasięgiem obrony powietrznej Syrii, ale przed systemami S-300 nikomu nie uda się uciec”. Problem w tym, że szkolenie ich syryjskiej obsługi ma nadal trwać. Dodatkowo w Syrii są systemy S-300 i S-400 rosyjskiego wojska, ale Rosjanie deklarują, że mają służyć jedynie obronie rosyjskich baz i oddziałów.

Rosyjskie systemy S-300 w rosyjskiej bazie na terenie SyriiRosyjskie systemy S-300 w rosyjskiej bazie na terenie Syrii Fot. mil.ru

Jest wątpliwe, aby S-300 przekazane Syryjczykom były w stanie nagle zmusić Izraelczyków do zaprzestania nalotów. Rosjanie dostarczyli je w symbolicznej liczbie czterech wyrzutni (choć początkowo była mowa o ponad 20). Same S-300 nie są natomiast cudowną bronią, zwłaszcza że Syryjczykom dostarczono dość starą wersję z lat 80. i nie mają oni żadnego doświadczenia w ich obsłudze. Izrael ma natomiast nowoczesne i najbardziej doświadczone na świecie lotnictwo bojowe.

W historii Izraelczycy i Rosjanie już raz starli się na terenie Syrii. W 1982 roku izraelskie lotnictwo zmiażdżyło syryjską obronę przeciwlotniczą, budowaną od połowy lat 70. dużym wysiłkiem przez ZSRR. Nie pomógł nowoczesny sprzęt i tysiące radzieckich doradców. Izraelczycy bez stracenia żadnego samolotu zestrzelili niemal sto samolotów syryjskich i zniszczyli 29 baterii przeciwlotniczych podczas "Pogromu nad Doliną Bekaa". Dzisiaj wsparcie rosyjskie jest znacznie mniejsze, a syryjskie wojsko jest w stanie rozkładu po niemal ośmiu latach wojny domowej.

Nagranie ataku na syryjskiego pancyra w maju 2018 roku