Alpejskie wsie odcięte od świata, śnieg spadł też w Libanie. Namioty uchodźców jak lodówki

Nawet 1,5 m świeżego śniegu w Alpach, śnieg w Turcji i Grecji, sztorm w Libanie - zimowa pogoda daje się we znaki w wielu częściach Europy i basenu morza Śródziemnego. Szczególnie narażeni są uchodźcy w Libanie, gdzie sztorm zalał, a śnieżyce zasypały prowizoryczne obozy.
Zobacz wideo

Wszystkie szkoły publiczne w Libanie zostały zamknięte do czwartku - zdecydował tamtejszy minister edukacji. W kraj uderzył sztorm Norma. Przyniósł on bardzo silny wiatr, ulewne deszcze, a w górach - intensywne opady śniegu. 

Zima zaatakowała Liban

Władze obawiały się wypadków drogowych z udziałem autobusów szkolnych, dlatego zdecydowano się na zawieszenie zajęć. Mimo to kilkadziesiąt osób zostało rannych z powodu niebezpiecznych wydarzeń na drogach. Deszcz, a także wysokie fale spowodowały zalanie ulic w wielu miastach, w tym w stolicy kraju, Bejrucie - opisuje libański dziennik "Daily Star". Z powodu śnieżyc już dwa dni temu zamknięto szkoły w górskich rejonach kraju. 

W wyniku sztormu poszkodowani zostali rolnicy. Powodzie zmyły uprawy bananowców, a grad uszkodził szklarnie. Z kolei rybacy odnotowują straty, gdyż już od kilku dni nie mogą wyjść w morze. 

Namioty uchodźców "zamieniają się w lodówki" 

Sztorm jest szczególnie groźny dla prawie miliona syryjskich uchodźców w Libanie, którzy żyją w często nieogrzewanych mieszkaniach lub prowizorycznych namiotach. Z danych ONZ wynika, że już w poniedziałek, po pierwszym dniu załamania pogody, ekstremalne warunki dotknęły 8 tys. osób. Nawet 50 tys. uchodźcom grozi zniszczenie ich obozowisk przez wodę lub śnieg (w zależności od wysokości, na jakiej mieszkają).

- Sztorm w Libanie spowodował niesamowicie obfite opady - stwierdził w rozmowie z Gazeta.pl dr Wojciech Wilk, dyrektor Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej, które pomaga uchodźcom w Libanie. Jak wyjaśnił, w kraju nie ma funkcjonującej kanalizacji deszczowej. - Woda płynie ogromnymi strumieniami przez ulice. Obozowiska uchodźców często znajdują się na obniżonym terenie i wiele z nich zostało zalanych - powiedział. - To może być pół metra, metr wody, która nie wsiąknie do wiosny - dodał. 

- Natomiast w górach Libanu zamiast deszczu jest śnieg. Obozy na granicy Libanu i Syrii, gdzie działamy, są przysypane śniegiem. Namioty zamieniają się w lodówki - powiedział dr Wilk. Wyjaśnił, że polska organizacja współpracuje z ONZ-owskim UNHCR i jest gotowa pomagać w przenoszeniu uchodźców z zalanych obozowisk, a także oferuje wsparcie przy znajdowaniu dla nich miejsc w budynkach. Kilkaset osób zostało ewakuowanych przez różne organizacje i umieszczonych w szkołach i meczetach. - Ale ci ludzie nie zawsze chcą z zalanych obozów wychodzić. Boją się - i słusznie - że mogą tam nigdy nie wrócić, że jeśli obozowiska zostaną zniszczone, to będą zmuszeni wrócić do Syrii - powiedział szef PCPM. 

Wilk zwrócił uwagę, że większość z około miliona Syryjczyków w Libanie mieszka w budynkach - garażach lub domach - ale ich sytuacja jest tylko trochę lepsza od kilkuset tysięcy osób w namiotowiskach. - W garażach i surowych mieszkaniach też jest niesamowicie zimno. Dlatego skupiamy się na dostarczaniu oleju opałowego, żeby mogli ogrzewać swoje mieszkania - powiedział. Zwrócił uwagę, że choć sztorm Norma jest wyjątkowo intensywny, to ekstremalna pogoda zagraża uchodźcom każdej zimy.

Dyrektor PCPM podkreślił, że pilnie potrzebna jest pomoc w zakresie opału, wzmacniania namiotów i nie tylko. Zaapelował o wsparcie działań organizacji. Można zrobić to za pośrednictwem strony pcpm.org.pl lub wpłacając dowolną kwotę na konto 61 1140 1010 0000 5228 6800 1003 z dopiskiem: Zima.

Górskie kurorty odcięte od świata

W Alpach niemieckich i austriackich od kilku dni obowiązuje najwyższy stopień zagrożenia lawinowego. Tam także z powodu pogody wiele szkół odwołało zajęcia. Z kolei w północnych landach niemieccy meteorolodzy ostrzegają przed groźnym sztormem związanym z niżem "Benjamin". 

Obecnie w Bawarii pokrywa śnieżna miejscami przekracza trzy metry. Do piątku w okolicach Alp spadnie minimum dziewięćdziesiąt centymetrów śniegu. Dominik Jung z Instytutu Meteorologii ostrzega przed wielkimi lawinami, które mogą schodzić samoczynnie i być wyjątkowo groźne. BBC podaje, że w lawinach w ciągu ostatnich kilku dni w Alpach zginęło w sumie siedem osób. 

Policja informuje o ekstremalnie trudnych warunkach na bawarskich drogach i odradza jazdę samochodem.

W austriackich Alpach setki osób utknęło w zasypanych schroniskach i pensjonatach. Kilka tysięcy domostw jest pozbawionych elektryczności, a zapasy dostarczają wojskowe śmigłowce.

Pięciuset pięćdziesięciu turystów jest odciętych od świata razem z całą miejscowością Hohentauern. Burmistrz miasteczka Heinz Wilding uważa, że taka sytuacja może jeszcze potrwać kilka dni. Cały kurort przy szczycie Hochkar został ewakuowany z obawy przed lawinami - opisuje "The Telegraph". Burmistrz miejscowości mówił mediom, że całkowita ewakuacja nie zdarzyła się nigdy w historii. Mieszkańcy wyjaśniają, że zagrożenie wynika z tego, że bardzo dużo śniegu spadło w krótkim czasie.

Niemieckie służby meteorologiczne zapowiadają ponowny atak zimy w południowych Niemczech i w Austrii wraz z obfitymi opadami śniegu. Z kolei północne landy i Hamburg przygotowują się do ataku groźnej sztormowej pogody.