USA: Kobieta w śpiączce urodziła dziecko. Policja wszczęła śledztwo ws. gwałtu w domu opieki

Podopieczna domu opieki Hacienda Skilled Nursing Facility w Phoenix padła ofiarą gwałtu, w wyniku którego zaszła w ciążę. Pracownicy ośrodka zorientowali się krótko przed porodem.

W wyniku prowadzonego przez policję śledztwa mężczyźni pracujący w prywatnym domu opieki Hacienda Skilled Nursing Facility w Phoenix nie mogą sami przebywać w pokojach pacjentek bez obecności innej kobiety. To środki ostrożności, które przedsięwzięto po tym, jak 29 grudnia 2018 roku jedna z pacjentek w stanie wegetatywnym urodziła dziecko.

USA: pacjentka w śpiączce urodziła dziecko. Trwa śledztwo ws. gwałtu

Anonimowa informatorka pracująca w domu opieki Hacienda Skilled Nursing Facility opowiedziała w materiale zrealizowanym przez lokalny oddział stacji CBS o tej bulwersującej sprawie.

Zgwałcona kobieta od blisko 14 lat przebywa w stanie wegetatywnym, po tym jak prawie utonęła. Pacjentka wymaga całodobowej opieki, a do jej pokoju mają dostęp liczni pracownicy instytucji. Kobieta nie miała jak się obronić przed gwałcicielem ani nawet zakomunikować, co jej się przytrafiło.

 

Nie wiedzieli, że jest w ciąży

Z informacji podanych przez CBS wynika, że żaden z pracowników personelu medycznego nie zdawał sobie sprawy, że pacjentka jest w ciąży, dopóki nie zaczęła rodzić. Zauważyli, że coś jest nie tak, kiedy zaczęła krzyczeć z bólu.

Dyżurująca pielęgniarka nie miała pojęcia, co się dzieje, ale udało jej się odebrać poród. Kobieta w śpiączce urodziła chłopca, który ponoć jest całkowicie zdrowy - donosi serwis Buzzfeed.

Dziennikarze portalu Buzzfeed dowiedzieli się, że policja prowadzi dochodzenie w tej sprawie, śledczy odmówili jednak podania jakichkolwiek szczegółów. Rzecznik prasowy ośrodka odmówił podania dokładnych informacji. Niemniej podkreślił, że władze placówki dowiedziały się o tym "głęboko niepokojącym incydencie" dopiero niedawno. Zapewnia także, że wszyscy chcą, aby sprawca gwałtu i ojciec dziecka został jak najszybciej znaleziony.

Na razie w sprawie nie ma żadnych podejrzanych. 

Więcej o: