Jemeńscy rebelianci wycofują się z portu w Al-Hudajda. To kluczowy punkt dla pomocy w kraju

Jeszcze 26 grudnia, pomimo zawieszenia broni, w mieście Al-Hudajda dochodziło do starć. Jednak teraz rebelianci Huti przekazują siłom rządowym kontrolę nad portem - podaje agencja AP. To miejsce jest kluczowe dla dostarczania pomocy w Jemenie, gdzie

Obecnie prawie osiem i pół miliona Jemeńczyków (czyli prawie 1/3 kraju) głoduje, kolejne 10 milionów ma ograniczony dostęp do jedzenia, a ogromna większość społeczeństwa potrzebuje pomocy humanitarnej. Choć trudno to sobie wyobrazić, w tym roku ludziom groziła tam jeszcze większa katastrofa. 

Strona rządowa, wspierana przez koalicję państw arabskich, walczyła w tym roku z rebeliantami Huti o miasto Al-Hudajda. Znajduje się w nim port, przed który do Jemenu trafiała większość pomocy humanitarnej. Odcięcie tej drogi oznaczałoby, że do milionów nie dotarłaby pomoc, co dla wieku oznaczałoby śmierć. Jednak pod koniec roku obie strony wojny domowej zgodziły się na podjęcie rozmów pokojowych, wspieranych przez ONZ. Teraz postanowienia zaczynają być realizowane. 

Lokalne służby bezpieczeństwa podały, że dziś rano powiązani z Iranem rebelianci Huti zaczęli przekazywać kontrolę nad portem siłom rządowym - podaje agencja AP. Odbyło się to pod nadzorem obserwatorów ONZ  ramach porozumienia osiągniętego w rozmowach pokojowych w Szwecji na początku grudnia. Z kolei serwis Al-Masdar News pisze o wycofaniu się Hutich z portu i wejściu obserwatorów ONZ, ale nie o przejęciu kontroli przez rządową marynarkę.

Jeśli uda się utrzymać stabilną sytuację, pozwoli to na skuteczniejsze dostarczanie pomocy (co chcą robić także polskie organizacje) i ratowanie zagrożonych śmiercią z powodu głodu i chorób ludzi.

W Jemenie mogło umrzeć 85 tys. dzieci

Sytuacja w Jemenie bywa opisywana jako największy kryzys humanitarny na świecie - choć mówi się o nim mniej, niż o niektórych innych. Już przed Arabską Wiosną i protestami z 2011 roku Jemen był najbierniejszym krajem regionu. Chaos po zmianie władzy i wojna, która trwa od 2015 roku sprawiły, że sytuacja z trudnej zmieniła się w katastrofalną.

Osiem i pół miliona ludzi w kraju cierpi z powodu niedożywienia lub głoduje, 10 milionów ma ograniczony dostęp do jedzenia. Ludziom brakuje jedzenia, czystej wody, dostępu do opieki medycznej (jednym z zagrożeń jest epidemia cholery) i edukacji. Trudno ocenić, ile jest ofiar konfliktu - jednak wiadomo, niedożywienie i choroby zabijają więcej ludzi, niż bomby, 

Według opublikowanego w grudniu badania organizacji Save the Children, od początku wojny nawet 85 tys. dzieci poniżej piątego roku życia mogło umrzeć z powodu głodu lub chorób. Są to dane szacunkowe, ponieważ nikt nie wie dokładnie, ile osób zginęło w czasie wojny.

Więcej o: