Najpoważniejsze zamieszki od dekady. Władze Francji rozważają wprowadzenie stanu wyjątkowego

Władze Francji rozważają wprowadzenie stanu wyjątkowego w związku z falą największych od lat zamieszek, które przetoczyła się przez kraj. W sobotnich starciach zostały ranne 133 osoby, policja zatrzymała 412 osób.

Rzecznik rządu Benjamin Griveaux poinformował w wywiadzie dla radia Europe 1, że prezydent, premier i minister spraw wewnętrznych zwołali na dziś nadzwyczajne spotkanie, podczas którego omówią różne możliwości działania, by zapobiec kolejnym zamieszkom. Ich uczestnicy sprzeciwiają się podwyżkom cen paliw.

Rząd zaprosił pokojowych protestujących do negocjacji. Benjamin Griveaux zapowiedział, że nie będzie taryfy ulgowej dla tych, którzy zachowują się agresywnie i atakują policjantów.

Wczoraj, kolejny weekend z rzędu protestujący wyszli na ulice centrum Paryża. Doszło do starć z policją, która użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych. Jak podała agencja AP, 133 osoby zostały ranne, w tym 17 policjantów. Służby zatrzymały 412 osób.

Protestujący, a wśród nich także zwykli chuliganie, nie oszczędzili symbolu Republiki Francuskiej i symbolu wolności od 1792 roku - popiersia Marianny - której rozbili głowę.

Rozbite popiersie Marianny w Łuku TriumfalnymRozbite popiersie Marianny w Łuku Triumfalnym AP Photo/Kamil Zihnioglu

Do zamieszek doszło także w Ardenach. W licznych miejscach Francji blokowane były drogi. Protest spotyka się z sympatią i wsparciem 85-ciu procent społeczeństwa sprzeciwiającego się planom podwyżek paliw, przede wszystkim oleju napędowego, co ma według prezydenta Emmanuela Macrona mieć pozytywny wpływ na stan środowiska.

W związku z falą protestów premier Francji Edouard Philippe odwołał wizytę na szczycie klimatycznym COP24 w Katowicach.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Najpoważniejsze zamieszki od dekady. Władze Francji rozważają wprowadzenie stanu wyjątkowego
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl