Konflikt kerczeński. Trump grozi, Putin mówi o prowokacji. Rosyjski okręt płynie na Morze Azowskie

Rosyjski okręt wojenny kieruje się w stronę Morza Azowskiego, a Trump grozi, że nie odbędzie rozmowy z Putinem na szczycie G20. Tymczasem prezydent Rosji oskarża Petro Poroszenkę o "prowokację" na morzu.

Sytuacja wokół wydarzeń z 25 listopada, gdy rosyjska służba graniczna staranowała, ostrzelała i zajęła trzy ukraińskie okręty, wciąż się zaognia. Ukraina wprowadziła od 26 listopada stan wojenny, natomiast opinia międzynarodowa wzywa Rosję do zaprzestania tego typu działań. Sądy na anektowanym przez Rosję Krymie zdecydowały w ciągu dwóch dni o aresztowaniu 24 ukraińskich marynarzy, którzy zostali wzięci do niewoli przez Rosjan.

W środę najpierw pojawiły się informacje rządowego dziennika "Rossijskaja Gazieta", że Rosjanie przewożą do Kerczu na Krymie rakietowe kompleksy przeciwokrętowe "Bał", zamieszczono nawet nagrania z przerzutu. Oprócz tego Moskwa zapowiedziała rozlokowanie na Krymie systemów S-400.

Natomiast później agencja Reutera przekazała, że trałowiec Wiceadmirał Zacharin, rosyjski okręt wojenny, zaczął przemieszczać się z Morza Czarnego do Morza Azowskiego.

Trump grozi odwołaniem spotkania z Putinem

W kontekście reakcji opinii międzynarodowej pojawiły się doniesienia z łamów "Washington Post", które rozmawiało z prezydentem USA  Donaldem Trumpem.

Jak zapewniał Trump, chce zapoznać się "z pełnym raportem" na temat wydarzeń w Cieśninie Kerczeńskiej, natomiast zasugerował, że może nie spotkać się na szczycie G20 w Argentynie z Władimirem Putinem.

- Może nie będę miał spotkania (z Putinem - red.). Nie podoba mi się ta agresja. Nie chcę tej agresji w ogóle - powiedział prezydent USA.

Putin o "prowokacji" Poroszenki. "Pretekst do wprowadzenia stanu wojennego"

Nie próżnuje też prezydent Federacji Rosyjskiej Władimir Putin. W pierwszych wypowiedziach na ten temat zarzucił Petro Poroszence wyreżyserowanie "prowokacji", by poprawić swoją pozycję przed wyborami prezydenckimi na Ukrainie w marcu 2019 roku.

- To bez wątpliwości była prowokacja. Zorganizowana przez prezydenta (Poroszenkę - red.) przed wyborami. Prezydent ma piąte miejsce w sondażach i musiał coś zrobić. Użył tego jako pretekstu do wprowadzenia stanu wojennego - mówił Putin cytowany przez "The Guardian".

Władimir Putin podczas manewrów Wostok 2018Władimir Putin podczas manewrów Wostok 2018 kremlin.ru

Dekret Poroszenki dot. stanu wojennego

Dopiero dzisiaj, tj. 28 listopada, w ukraińskiej rządowej gazecie "Uraiadowyj Kurier" opublikowano dekret Poroszenki o stanie wojennym. Wbrew wstępnym zapewnieniom, nie został on wprowadzony od 28 listopada, a od 26 dnia tego miesiąca.

Gazeta nie opublikowała jednak innego ważnego dokumentu - ustawy ukraińskiego parlamentu zatwierdzającej dekret prezydenta. Stąd też wynikają wątpliwości o formalny początek stanu wojennego na Ukrainie. Szef parlamentu Andrij Parubij twierdzi, że stan wojenny obowiązywać będzie dopiero po podpisaniu przez niego i prezydenta ustawy parlamentu zatwierdzającej dekret Petra Poroszenki.

Parlament zgodził się na stan wojenny przedwczoraj, ale Andrij Parubij podpisał ustawę dopiero dziś i dziś też wysłał ją do podpisu do prezydenta. Zgodnie z zapowiedziami prezydenta stan wojenny obowiązywać będzie w 10 obwodach graniczących z Rosją lub też z Morzem Czarnym, bądź Morzem Azowskim.

Ukraińska armia apeluje do obywateli

Jednocześnie Ukraiński Sztab Generalny apeluje do obywateli o zachowanie tajemnicy dotyczącej dyslokacji ukraińskich wojsk, co ma związek z wprowadzonym stanem wojennym.

Obywatele proszeni są o nie fotografowanie, nie filmowanie, nieprowadzenie w internecie transmisji na żywo, ani niepublikowanie w sieciach społecznościowych treści dotyczących ukraińskiej armii.

W szczególności zakazuje się rozpowszechniania informacji o miejscu dyslokacji sprzętu wojskowego, uzbrojenia i składu osobowego armii, a także o przemieszczaniu się kolumn wojskowych. Sztab generalny szczególnie przestrzega przed używaniem zdalnie kierowanych maszyn latających, czyli popularnych dronów w pobliżu obiektów wojskowych.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Konflikt kerczeński. Trump grozi, Putin mówi o prowokacji. Rosyjski okręt płynie na Morze Azowskie
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl