Atak chemiczny w Aleppo. Nawet 100 rannych, Rosja i Damaszek oskarżają islamistów

Władze Rosji i Syrii obwiniły islamistyczną milicję o atak chemiczny, do którego miało dojść w kontrolowanym przez syryjski reżim Aleppo. Poszkodowanych jest nawet 100 osób. Miejsce ataku mają badać rosyjscy specjaliści.

W syryjskim mieście Aleppo - według różnych źródeł od 50 do 100 osób ucierpiało - w wyniku ataku chemicznego. Pociski z chlorem spadły na dzielnice położone w bezpośredniej okolicy linii rozgraniczającej pozycje rządowe oraz islamistycznej milicji Dżabhat an-Nusra. Lokalne władze, odpowiedzialnością za atak obarczyły właśnie terrorystów dawnej syryjskiej z Al-Kaidą .

Wśród ofiar ataku są kobiety i dzieci. U wszystkich zdiagnozowano problemy z oddychaniem oraz ze wzrokiem. Izraelskie media - powołując się na źródła syryjskie - informują o dwóch osobach w stanie krytycznym. Rosyjskie władze poinformowały, że ich specjaliści pojechali zbadać miejsce, gdzie - według nich - doszło do ataku chemicznego milicji.

W czasie wojny w Syrii doszło do dziesiątek ataków chemicznych, z czego o większość - w tym najgorsze ataki w Chan Szajchun i Wschodniej Ghucie - oskarżany był syryjski reżim. Damaszek odrzucał te oskarżenia i zapewniał, że pozbył się swoich zapasów broni chemicznej. Informacje o atakach albo nazywał nieprawdziwymi, albo oskarżał rebeliantów i islamistów.

Niegdyś ekonomiczna stolica Syrii, Aleppo, została przez siły rządowe wspomagane przez Rosję odbita z rąk rebeliantów pod koniec 2016 roku. W trwającej od siedmiu lat wojnie domowej w Syrii zginęło ponad 360 tysięcy ludzi. Około 12 milionów zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Atak chemiczny w Aleppo. Nawet 100 rannych, Rosja i Damaszek oskarżają islamistów
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl