Sobotnie protesty "żółtych kamizelek" we Francji przybierają na sile. Demonstrujący podpalają ustawione przez siebie barykady - stosy mebli i fragmentów ogrodzeń. W centrum Paryża, w okolicach jednej z takich barykad, doszło do eksplozji, którą zarejestrowała AFP. Nie wiadomo, co spowodowało ten wybuch. Nie ma też informacji o ewentualnych poszkodowanych.
Na Polach Elizejskich w Paryżu protestujący starli się z policją, która użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych. Ta ulica objęta została zakazem protestowania (zezwolono na manifestację w okolicach Wieży Eiffla). Minister spraw wewnętrznych oskarżył o złamanie zakazu i podsycanie zamieszek działaczy skrajnej prawicy.
Według francuskiego MSW, około godziny 14:00 w całym kraju protestowało 81 tys. osób. W stolicy było to osiem tys., w tym około pięć tys. na samych Polach Elizejskich. Aresztowano 35 osób, osiem ostało rannych, w tym dwóch policjantów. Protesty zaczęły się tydzień temu. Wtedy wzięło w nich udział (według danych ministerstwa) około 244 tys. osób, dwie zginęły, ponad 750, w tym 136 policjantów, zostało rannych.
Francuzom nie podoba się nowy podatek, który podniósł ceny paliw, szczególnie tych do silników diesla. Jak opisuje next.gazeta.pl, obecnie za litr oleju napędowego we Francji trzeba średnio zapłacić 1,51 euro - najwięcej od 2000 roku. Podrożał on w ciągu roku niemal o jedną czwartą, częściowo ze względu na politykę Emmanuela Macrona. Rząd podniósł podatki o 7,6 eurocenta za litr diesla i 3,9 eurocenta na benzynę. Planuje również kolejne podwyżki od stycznia 2019 roku - o 6,5 centa na diesla i 2,9 centa na benzynę.
Zaskakujące wieści z Kremla. Takiej reakcji Putina się nie spodziewano
Wybory w USA. Amerykanie wybrali. Donald Trump będzie 47. prezydentem [NA ŻYWO]
Kamala Harris najmniej przegraną. Jest ktoś, kto wypadł gorzej
Wybory w USA. Tak głosowali Amerykanie polskiego pochodzenia
Kukiz o skutkach wyborów w USA. Polityk już wie, kogo wystawi PO