Polacy będą pomagać w Jemenie. "Możemy być świadkami klęski głodu na niespotykaną skalę"

Dostęp tam jest trudny, a potrzeby - ogromne. W Jemenie prawie co trzeci mieszkaniec głoduje, a jeśli wojna będzie trwać dalej, możliwa jest "klęska na niespotykaną skalę". Teraz Polska Akcja Humanitarna planuje tam misję i apeluje o wsparcie. Także inne organizacje chcą nieść pomoc.

8Jemen ma szansę na pokój - po negocjacjach z przedstawicielami ONZ obie strony konfliktu wstępnie zgodziły się na podjęcie rozmów pokojowych. Jednak niezależnie od tego - czy zawieszenie broni się utrzyma, czy - jak wszystkie dotychczasowe próby zakończenia wojny - upadnie, Jemeńczycy jeszcze długo będą potrzebować pomocy. Teraz swoje misje w kraju planują polskie organizacje. Zbiórkę prowadzi też polski oddział UNICEF, Funduszu ONZ na rzecz Dzieci.

Sytuacja w Jemenie bywa opisywana jako największy kryzys humanitarny na świecie - choć mówi się o nim mniej, niż o niektórych innych. Już przed Arabską Wiosną i protestami z 2011 roku Jemen był najbierniejszym krajem regionu. Chaos po zmianie władzy i wojna, która trwa od 2015 roku sprawiły, że sytuacja z trudnej zmieniła się w katastrofalną. Obecnie prawie osiem i pół miliona Jemeńczyków (czyli prawie 1/3 kraju) głoduje, kolejne 10 milionów ma ograniczony dostęp do jedzenia, a ogromna większość społeczeństwa potrzebuje pomocy humanitarnej. Ludziom brakuje jedzenia, czystej wody, dostępu do opieki medycznej (jednym z zagrożeń jest epidemia cholery) i edukacji. Trudno ocenić, ile jest ofiar konfliktu - jednak wiadomo, niedożywienie i choroby zabijają więcej ludzi, niż bomby,

Według opublikowanego we wtorek badania organizacji Save the Children, od początku wojny nawet 85 tys. dzieci poniżej piątego roku życia mogło umrzeć z powodu głodu lub chorób.

Polska Akcja Humanitarna ogłosiła, że chce otworzyć stałą misję w Jemenie. Organizacja informuje, rozpoczęła pierwsze doraźne działania pomocowe oraz dokładną analizę potrzeb na miejscu. Na te cele przeznaczono 400 tys. złotych.

"Możemy być świadkami klęski głodu na niespotykaną skalę"

PAH planuje wysłanie swoich pracowników do Jemenu. - Będą to prawdopodobnie dwie osoby, być może trzy - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Paula Gierak z Polskiej Akcji Humanitarnej. 

To, jakie dokładnie działania podejmie na miejscu organizacja, będzie zależało od wyników rozpoznania potrzeb na miejscu. Chodzi m.in. o rozmowy z organizacjami, które już teraz działają w Jemenie lub Dżibuti, gdzie są jemeńscy uchodźcy, oraz wizyty w terenie. - Na pewno nie będą one wykraczały poza obszary, w których działamy teraz, czyli m.in. pomoc wodno-sanitarna, żywnościowa, ochrona cywilów lub pomoc gotówkowa - opisuje Gierak.

Ze względu na blokadę portów i lotnisk dostęp z pomocą humanitarną jest utrudniony, ale na miejscu działa ok. 30 organizacji międzynarodowych. - Dostęp jest trudny, ale nie niemożliwy - zaznacza przedstawicielka PAH.

 - Dlaczego rozpoczynamy misję teraz? Ten konflikt trwa już bardzo długo. Przełom lat 2014 i 2015 to była tak naprawdę eskalacja konfliktu, który rozpoczął się już w 2011 roku. Krytyczny był rok 2017, kiedy na Jemen została nałożona blokada -wyjaśnia Gierak. Jak dodała, PAH stale monitorowała sytuację, ale wcześniej brakowało zasobów na rozpoczęcie misji. - Teraz jest szczególny moment ze względu na trwające negocjacje. Patrzymy na nie z nadzieją, że to umożliwi dostęp do udzielania pomocy -oceniła. 

- Jeśli pomoc nie będzie dostarczana do Jemenu, to możemy być świadkami klęski głodu na niespotykaną skalę

- ostrzegła. Gierak zaznaczyła, że nawet w przypadku zawieszenia broni mieszkańcy Jemenu jeszcze długo będą potrzebowali pomocy z zewnątrz.

PAH apeluje o wpłaty na pomoc ludziom w Jemenie>>>

"Co 10 minut umiera dziecko"

Na wsparcie pomocy humanitarnej w Jemenie zdecydowała się też Polska Misja Medyczna. PMM przekazała 10 tys. dolarów międzynarodowej organizacji Lekarze bez Granic. Jak informuje, prowadzą oni w Jemenie 37 centrów leczenia cholery i punktów nawodnienia dla chorych na cholerę.

Małgorzata Olasińska-Chart z PMM podkreślała w komunikacie prasowym, że "wg raportu UNICEF z września 2018, w Jemenie z braku pomocy medycznej lub z głodu
co 10 minut umiera dziecko". Dlatego Lekarze bez Granic zajmują się nie tylko leczeniem, ale też prowadzą programy dożywiania. Organizacja zwraca uwagę, że problemem jest nie tylko brak żywności. Czasem jedzenie jest na rynku, ale w wyniszczonym wojną kraju ludzie nie mają pieniędzy, by je kupić. 

Polska Misja Medyczna apeluje o wpłaty, które przekaże Lekarzom bez Granic na pomoc w Jemenie. 

Tymczasowe domy dla Jemeńczyków

Swoją pomoc do Jemenu chce też wysłać Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej. Organizacja chce wysłać do miasta Al Hudejda 500 domów modułowych i 2000 płach na namioty. Miałyby one posłużyć za schronienie cywilom, którzy musieli uciec z domów z powodu walk.

Modułowe domu dla ofiar konfliktów to nowatorski projekt, który PCPM właśnie zaczęło realizować. Organizacja wysłała 500 takich schronień do Mosulu w północnym Iraku. Miasto jest ogromnie zniszczone po tym, jak wojska irackie odbyły je z rąk tzw. Państwa Islamskiego. Organizacja opisuje, że zaletą domów modułowych jest m.in. to, że można je postawić w bezpośrednim sąsiedztwie zniszczonych budynków, co ułatwi ich mieszkańcom odbudowę.

Szansa na pokój?

O szansach na zawarcie pokoju lub chociaż zawieszenia broni w Jemenie nie można pisać bez znaku zapytania. Wszystkie dotychczasowe próby kryzysu zawiodły. Jednak teraz obie strony mają spróbować szukać rozwiązania.

W wojnę zaangażowana jest koalicja państw arabskich na czele z Arabią Saudyjską. Walczy ona ze wspieranymi przez Iran szyickimi rebeliantami Huti, którzy po protestach w 2015 roku przejęli budynki rządowe i zmusili prezydenta - którego oskarżyli o autorytaryzm - do ustąpienia. Prezydent Abd Rabbuh Mansur Hadi został prezydentem po rewolucji w czasie Arabskiej Wiosny. Sam był jednak częścią rządzącego wcześniej reżimu. W wyborach prezydenckich był jedynym kandydatem. Jego rząd, wspierany przez koalicję państw arabskich, kontroluje cześć kraju. Jednak zachód Jemenu, w tym stolica Sana, pozostaje w rękach Hutich.

Dziś Huti zdecydowali o zaprzestaniu ostrzeliwania Arabii Saudyjskiej. Decyzję podjęto po apelach Organizacji Narodów Zjednoczonych o rozpoczęciu rozmów pokojowych. - Po rozmowach z Organizacją Narodów Zjednoczonych zamierzamy zaprzestać wystrzeliwania pocisków i wysyłania dronów. To nasza inicjatywa - zakomunikował Mohammed Ali Al Huti, szef Komitetu Rewolucyjnego.

Wcześniej wojska koalicji pod wodzą Arabii Saudyjskiej zdecydowały się zawiesić ofensywę na Al Hudejdę. Ten port nad Morzem Czerwonym jest strategicznym miejscem, przez który do Jemenu trafia pomoc humanitarna.

W ostatnich dniach ONZ wzmógł wysiłki by doprowadzić do rozmów pokojowych pomiędzy bojownikami Huti, a wspierającą wojska jemeńskie armią koalicyjną państw arabskich. W jej skład wchodzą między innymi wojska Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kuwejtu i Arabii Saudyjskiej. Rozmowy mają rozpocząć w najbliższych tygodniach najprawdopodobniej w Szwecji. Delegacji bojowników Huti będzie towarzyszyła eskorta zapewniona przez ONZ.

Możesz wesprzeć polskie organizacje, które chcą pomagać Jemeńczykom: Polską Akcję HumanitarnąPolską Misję MedycznąPolskie Centrum Pomocy Międzynarodowej, UNICEF.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Polacy będą pomagać w Jemenie. "Możemy być świadkami klęski głodu na niespotykaną skalę"
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl