Ofiar pożaru lasu w Kalifornii mogą być setki. Amerykanie wciąż próbują policzyć zaginionych

Liczba śmiertelnych ofiar pożaru lasów w północnej Kalifornii przekroczyła 70. Na liście zaginionych znajduje się ponad tysiąc osób. Ratownicy przeszukują zgliszcza tysięcy spalonych domów.

Jeszcze dwa dni temu informowano o 130 zaginionych w pożarze zwanym Camp Fire, który wybuchł u podnóża gór Sierra Nevada. Jednak po zebraniu wszystkich zgłoszeń na numer alarmowy liczba zaginionych wzrosła do ponad tysiąca. Szeryf Kory Honea powiedział, że prawdopodobnie na liście znajduje się wiele osób, które przeżyły, ale w chaosie towarzyszącym pożarowi straciły kontakt z bliskimi lub nie mają świadomości, że są poszukiwane. Niektóre nazwiska mogą się dublować. Jednak długość listy zaginionych sugeruje, że liczba śmiertelnych ofiar Camp Fire z pewnością wzrośnie. Na razie odnaleziono ciała 71 osób. Zgliszcza kolejnych budynków przeszukują ekipy ratowników ze specjalnie szkolonymi psami.
Pożar Camp Fire niemal całkowicie zniszczył 27-tysięczne miasto Paradise oraz przylegające do niego mniejsze miejscowości. Spłonęło łącznie 11 tysięcy budynków na obszarze blisko 60 tysięcy kilometrów kwadratowych. Ponad 50 tysięcy osób przebywa w schroniskach, hotelach i u znajomych.
Dziś prezydent Donald Trump odwiedzi północną Kalifornię. Prezydentowi USA będą towarzyszyć gubernator Kalifornii Jerry Brown oraz jego następca Gavin Newsom, który wygrał niedawne wybory i wkrótce obejmie to stanowisko.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Ofiar pożaru lasu w Kalifornii mogą być setki. Amerykanie wciąż próbują policzyć zaginionych
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl