Pożary w Kalifornii. Rośnie tragiczny bilans, nie żyją już 42 osoby. Ewakuowano domy gwiazd

Liczba ofiar śmiertelnych pożarów w północnej Kalifornii wzrosła do 42 osób - informują lokalne media. Walka z żywiołem trwa od zeszłego czwartku. To najtragiczniejszy pożar i lasów w historii tego stanu.

Walka z ogniem w Kalifornii trwa od czwartku 9 listopada. Wcześniej miejscowe władze informowały o 29 ofiarach śmiertelnych pożaru. 

Kalifornia. Bilans ofiar pożarów rośnie

Ciała kolejnych 13 ofiar znaleziono w miasteczku Paradise w północnej Kalifornii. Na liście zaginionych wciąż jest co najmniej 228 osób. 

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump nazwał sytuację w Kalifornii "poważną katastrofą". Dotychczas w pożarach spłonęło 7 tysięcy domów i innych budynków w hrabstwie Buttle, 280 kilometrów na północ od San Francisco. Zagrożonych jest kolejnych 1,5 tysiąca budynków, a z powodu zagrożenia swoje domy musiało opuścić ponad 250 tysięcy osób. Z powodu dużego zadymienia widoczność jest w niektórych miejscach ograniczona do 800 metrów. 

Pożary w Kalifornii

Najgroźniejszy z pożarów to Camp Fire, który rozprzestrzenia się na północy stanu, około 150 kilometrów od Sacramento. Szybko rozszerza się tez Woolsey, pożar na południu Kalifornii.

Największe straty ogień powoduje w miasteczku Paradise, gdzie w ostatnich dniach odkrywane są kolejne ofiary śmiertelne. Setki domów zmieniło się tam w popiół, a przy drogach stoją stopione przez ogień samochody. Wiele budynków nadal płonie. Amerykańskie media podają, że ogień rozprzestrzeniał się tak szybko, że mieszkańcy musieli uciekać z domów "tak, jak stali".

W sobotę poinformowano również, że ogień dotarł do bogatych części Kalifornii - Malibu i Calabasas. To nadmorskie miejscowości, w których mieszkają głównie gwiazdy i celebryci. Jak informowały amerykańskie media, wśród ewakuowanych znaleźli się m.in. członkowie rodziny Kardashianów, Lady Gaga czy Orlando Bloom.

Ogromny pożar muzeum w Brazylii. W ogniu 20 milionów eksponatów.