Największe manewry NATO od zimnej wojny. Wielki sygnał dla Rosji

Na północy Europy oficjalnie rozpoczęły się manewry Trident Juncture 18. To największe takie przedsięwzięcie NATO od zimnej wojny. Bierze w nich udział 50 tysięcy ludzi, lotniskowiec atomowy, kilkadziesiąt innych okrętów, setki samolotów oraz tysiące pojazdów. Ćwiczą szybkie zgromadzenie sił i odparcie ataku na północną flankę NATO.

- To ćwiczenie wysyła jasny sygnał do państw Sojuszu i wszystkich potencjalnych przeciwników. NATO nie chce konfrontacji, ale jesteśmy gotowi do obrony przed każdym zagrożeniem - oznajmił sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg. Te twierdzenia raczej nie przekonają Kremla. Rosjanie systematycznie protestują przeciwko zwiększaniu aktywności NATO w pobliżu granic Rosji, a ćwiczenia tego rodzaju jak te, które właśnie się rozpoczynają, określają jako agresywne.

Coraz większe sprawdziany NATO 

Trident Juncture to nazwa corocznych dużych ćwiczeń Sojuszu, które zapoczątkowano decyzją na szczycie w Walii w 2014 roku. Każde kolejne są coraz większe. Teraz doszły do poziomu niewidzianego od zimnej wojny. Mają być odpowiedzią na również coraz większe i częstsze manewry rosyjskiego wojska.

Obecnie w Norwegii, na Atlantyku i Bałtyku ćwiczy 50 tysięcy żołnierzy NATO. W tej liczbie są przedstawiciele wszystkich państw Sojuszu. Największe siły wystawili Amerykanie (14 tysięcy ludzi) i Niemcy (10 tysięcy). Polskie wojsko reprezentuje fregata ORP Generał Pułaski oraz żołnierze z szeregu oddziałów wojsk lądowych, w tym 21. Brygady Strzelców Podhalańskich, łącznie niecałe pół tysiąca ludzi.

Niemieccy żołnierze budują przeprawę podczas ćwiczeń Trident Juncture 2018Niemieccy żołnierze budują przeprawę podczas ćwiczeń Trident Juncture 2018 Bundeswehr

Według oficjalnych danych, w ćwiczeniach bierze udział łącznie 65 okrętów, 250 samolotów i śmigłowców oraz około 10 tysięcy różnych pojazdów. W tym lotniskowiec atomowy USS Harry S. Truman. To po raz pierwszy od końca zimnej wojny, kiedy jeden z tych największych okrętów świata zapędził się tak daleko na północ i przekroczył koło podbiegunowe.

Działanie tak daleko na północy o tej porze roku niesie za sobą pewne zagrożenia. Przez Morze Norweskie przetacza się obecnie silny sztorm. Wpadła w niego między innymi grupa amerykańskich okrętów desantowych płynących z Islandii. Dwa z jej trzech okrętów musiały zawrócić do Reykjaviku, ponieważ fale spowodowały zniszczenia na pokładach i obrażenia u kilkunastu marynarzy. Już wcześniej doszło do innego wypadku, niezwiązanego z pogodą. Na pokładzie płynącego do Norwegii francuskiego okrętu desantowego Dixmunde doszło do katastrofy śmigłowca. Czterech żołnierzy zostało rannych i jednostka wróciła do bazy we Francji.

Obszary, w których odbędą się ćwiczenia Trident Juncture 18. Ciemnoniebieski to rejon ćwiczeń floty, jasnoniebieski lotnictwa a różowy sił desantowych i lądowych.Obszary, w których odbędą się ćwiczenia Trident Juncture 18. Ciemnoniebieski to rejon ćwiczeń floty, jasnoniebieski lotnictwa a różowy sił desantowych i lądowych. Forsvaret

Duże przedsięwzięcie 

Choć dzisiaj, 25 października, rozpoczyna się główna faza ćwiczeń, to uczestniczące w nich siły były przerzucane do Norwegii już od sierpnia. Zgromadzenie takiej masy ludzi i sprzętu to duża operacja logistyczna, oznaczająca między innymi 160 lotów samolotów transportowych i zawinięcie do norweskich portów 60 statków. Norwedzy musieli przygotować 35 tysięcy miejsc do spania w 50 różnych prowizorycznych obozach. Kuchnie mają być gotowe do wydania około 1,6 miliona posiłków. Na potrzeby organizacji ćwiczeń podpisano kontrakty z norweskimi firmami na 159 milionów euro.

Główna faza ćwiczeń potrwa do siódmego listopada, głównie na poligonach w centralnej Norwegii. Następnie od 14 do 23 listopada będą ćwiczyć sztabowcy. Ostatni żołnierze i sprzęt zgromadzeni w Norwegii na potrzeby Trident Juncture 18 mają wrócić do swoich krajów dopiero w grudniu.

W ćwiczeniach biorą też udział Finowie oraz Szwedzi, którzy dodatkowo udostępnili przestrzeń powietrzną lotnikom NATO. To efekt wzrostu poczucia zagrożenia ze strony Rosji w Helsinkach i Sztokholmie. Choć Finowie i Szwedzi formalnie nie są członkami NATO, to na przestrzeni kilku ostatnich lat znacznie się doń zbliżyli i zacieśnili współpracę.

Amerykańscy marines ćwiczą na Islandii radzenie sobie w warunkach arktycznych, przed wyruszeniem na główną część Trident Juncture 2018Amerykańscy marines ćwiczą na Islandii radzenie sobie w warunkach arktycznych, przed wyruszeniem na główną część Trident Juncture 2018 USMC

Mroźny przyczółek 

Tego rodzaju ćwiczenia Sojuszu skoncentrowanie w Norwegii i na Morzu Północnym mają długą tradycję, choć po zimnej wojnie stały się znacznie rzadsze i mniejsze. Ich cel jest zawsze taki sam: szybkie przerzucenie sił do Norwegii, w tym odludnej północnej części kraju, zgromadzenie dużej floty i przećwiczenie odparcia uderzenia ze wschodu. Wcześniej ze strony ZSRR, teraz Rosji.

W celu przyśpieszenia takiej operacji Amerykanie umieścili w specjalnych podziemnych bazach w centralnej Norwegii całe wyposażenie dla brygady marines. W razie kryzysu nie trzeba czekać na statki czy samoloty transportowe, ale wystarczy przewieźć kilka tysięcy ludzi, którzy uzbroją się już na miejscu i będą gotowi do akcji w ciągu godzin. Pomimo upadku ZSRR, magazyny ze sprzętem pozostały w Norwegii i co jakiś czas są odświeżane.

Tego rodzaju inwestycje są efektem dużego znaczenia Norwegii dla NATO. To przede wszystkim dogodne bazy przylegające do strategicznie ważnego obszaru Północnego Atlantyku. Tu miała się toczyć jedna z kluczowych bitew III wojny światowej, w trakcie której silna radziecka Flota Północna przebijałaby się na centralny Atlantyk, którym płynęłyby konwoje wiozące z USA odsiecz dla Europy Zachodniej. Dzisiaj perspektywa takiego starcia jest znacznie mniej groźna, ze względu na bardzo okrojony potencjał rosyjskiej Floty Północnej.

Norwegia pozostaje jednak ważna jako północna flanka NATO. Nadal jest położona blisko kluczowego rosyjskiego przyczółka na Dalekiej Północy i Arktyce - Murmańska. Kreml systematycznie podkreśla wielkie znaczenie tych obszarów dla Rosji i wzmacnia mające je kontrolować siły. W obliczu narastających napięć w Arktyce, gdzie znajdują się duże zasoby surowców naturalnych a przebieg granic i stref kontroli nie jest pewny, znaczenie Norwegii wręcz wzrasta.

Więcej o: