Trump wreszcie przyznaje, że saudyjski dziennikarz nie żyje. "Zdecydowanie na to wygląda"

- To bardzo smutne - powiedział Donald Trump, który przyznał, że wg jego wiedzy Dżamal Chaszodżdżi nie żyje. Dziennikarz znany z krytyki Arabii Saudyjskiej 2 października wszedł do konsulatu w Stambule i od tego czasu nie był widziany. Tureckie media podają, że został brutalnie zabity.

Ponad dwa tygodnie po zaginięciu dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego i (prawdopodobnie) zamordowaniu go w konsulacie Arabii Saudyjskiej w Stambule, prezydent USA Donald Trump przyznał, że może on nie żyć.

- Zdecydowanie na to wygląda. To bardzo smutne - powiedział Trump, zapytany czy jego zdaniem Chaszodżdżi nie żyje. Powiedział, że wciąż czeka na wyniki śledztwa Turcji oraz Arabii Saudyjskiej - podaje CNN. Jednak już teraz zapowiedział, że Arabia Saudyjska poniesie "poważne" konsekwencje, jeśli zostanie - dowiedzione, że stała za zamordowaniem dziennikarza w swoim konsulacie. 

Dopytany o szczegóły Trump powiedział, że sankcje USA "będą musiały być surowe". - To złe, złe rzeczy. Zobaczymy, co się stanie, okej? - stwierdził prezydent. Mówił też, że gdy pozna wyniki śledztw, wyda "bardzo mocne oświadczenie". Zapowiedź konsekwencji wobec Saudów zdaje się zaprzeczać jego wcześniejszym wypowiedziom. Kilka dni wcześniej w Biały Domu Trump mówił reporterom, że Arabia Saudyjska ma z USA "największy kontrakt zbrojeniowy" i sugerował, że nie chce narazić umowy na 110 mld dolarów z powodu morderstwa Chaszodżdżiego.

Trump nie zajmował stanowiska mimo dowodów

CNN podkreśla, że Trump dotychczas powstrzymywał się od jednoznacznych odpowiedzi w sprawie Chaszodżdżiego. Nie robił tego, choć wg kolejnych relacji tureckich mediów tamtejsze służby mają bardzo mocne dowody, w tym nagrania, które mają dowodzić, że saudyjscy agenci brutalnie zamordowali dziennikarza w konsulacie. W tym tygodniu Trump wysłał swojego Sekretarza Stanu Mike'a Pompeo do Arabii i Turcji. Już po jego powrocie oświadczył, że uważa, iż Chaszodżdżi nie żyje. 

Trump po wcześniejszej rozmowie królem Salmanem Al Su’udem mówił, że być może za zniknięcie Chaszodżdżiego odpowiadają "zabójcy działający na własną rękę". Według doniesień medialnych Saudyjczycy szykują się do przedstawienia właśnie takiej wersji. W oficjalnej wersji wydarzeń winę za śmierć dziennikarza mieliby zrzucić na "błąd" lub "nadgorliwość" agentów. Zaś władze kraju, w tym następca tronu Muhammad ibn Salman, zaprzeczyłyby, że wydało rozkaz zabicia dziennikarza. To miałoby pozwolić uchronić księcia Salamana i kraj przed konsekwencjami. 

Poćwiartowany i wyniesiony w walizce

Z relacji tureckich mediów wynika, że na dziennikarza w konsulacie czekało 15 Saudyjczyków, którzy przylecieli specjalnie po to, by zabić Chaszodżdżiego. "Wyborcza" podaje, że mężczyźnie wstrzyknięto środek obezwładniający i - nadal żywego - pokrojony na kawałki. Jeden z oprawców to specjalista patologii, twórca klatki do ekspresowej, zaledwie 7-minutowej sekcji zwłok. Siedem minut miała też trwać agonia Dżamala. Następnie jego poćwiartowane zwłoki prawdopodobnie wyniesione z konsulatu w walizce.

Więcej o: