15 "turystów" było w konsulacie Arabii, gdy zaginął dziennikarz. Media: Jeden z nich już nie żyje

Według informacji w tureckich mediach 15 obywateli Arabii Saudyjskiej przyleciało do Stambułu, gdzie mieli zabić dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego. Saudyjskie władze zaprzeczają. Tymczasem według doniesień jeden z nich miał zginąć w wypadku w stolicy kraju.

Mija kilkanaście dni od momentu, kiedy saudyjski dziennikarz i dysydent Dżamal Chaszodżdżi wszedł do konsulatu Arabii Saudyjskiej w Stambule i zaginął. Saudyjskie władze odrzucają oskarżenia, że został zamordowany. Nie przedstawiono jednak żadnych wyjaśnień, co się z nim stało. 

Z kolei tureckie media publikują kolejne przecieki od tamtejszych służb, które mają mieć dowody (w tym nagrania), że Chaszodżdżi został brutalnie zamordowany, a jego rozczłonkowane ciało miało zostać wywiezione z kraju.

Morderstwa miała dokonać grupa 15 Saudyjczyków, którzy przybyli do Stambułu na kilka godzin własnie w tym celu. Turcy oraz "New York Times" zidentyfikowali wśród nich mężczyzn z otoczenia księcia Muhammada ibn Salmana, który faktycznie rządzi Arabią Saudyjską. Wg relacji medialnych mężczyźni mieli ze sobą piłę do kości, a jeden z nich był technikiem kryminalistyki. Jednak związane z Saudami media twierdziły, że 15 mężczyzn to po prostu "turyści".

Teraz portal "Yeni Safak" (który publikował wcześniej przecieki tureckich służb ws. Chaszodżdżiego) podaje, że jeden z 15 "turystów" zginął w wypadku. Meszal Saad Albostani miał zginąć w wypadku drogowym w Rijadzie, stolicy Arabii Saudyjskiej. Mężczyzna służył w siłach powietrznych. Na razie nie ma potwierdzenia informacji o jego śmierci. 

"Yeni Safak" przypomina, że mężczyzna przyleciał do Turcji o godz. 1:45 w nocy w dniu zaginięcia dziennikarza i wyleciał z powrotem do Arabii jego samego dnia o godz. 21:46 prywatnym samolotem. 

"Washington Post" opisał, co wiadomo o 15 mężczyznach. Dowody w mediach społecznościowych wskazują, że mogą to być m.in. żołnierze sił specjalnych, gwardii królewskiej i agenci wywiadu. 

Pompeo w Turcji o sprawie zaginionego dziennikarza

W tym tygodniu amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo spotkał się w Ankarze z prezydentem Turcji Recepem Erdoganem. Jednym z głównych tematów rozmowy była sprawa zaginięcia saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego. Szef amerykańskiej dyplomacji odwiedził wcześniej Rijad, gdzie uzyskał zapewnienie wyjaśnienia sprawy przez władze Arabii Saudyjskiej.

Mike Pompeo przez 40 minut rozmawiał w Ankarze z prezydentem Erdoganem, któremu towarzyszyli szef tureckich służb wywiadowczych Hakan Fidan oraz minister spraw zagranicznych Mevlut Cavusoglu.

- Powiedział jasno, że Saudyjczycy współpracują ze stroną turecką. Mieliśmy pewne opóźnienia, ale teraz Turcy są przekonani, iż Saudyjczycy udzielą im niezbędnej pomocy, możliwe będzie zakończenie pełnego i gruntownego dochodzenia - powiedział Pompeo na lotnisku w Brukseli, gdzie zatrzymał się w drodze powrotnej do Waszyngtonu. Szef amerykańskiej dyplomacji wyraził przekonanie, że w przypadku potwierdzenia zarzutów Saudyjczycy ukarzą winnych.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
15 "turystów" było w konsulacie Arabii, gdy zaginął dziennikarz. Media: Jeden z nich już nie żyje
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl