Samolot z Melanią Trump przerywa lot i zawraca do bazy. Na pokładzie "dym i zapach spalenizny"

Pilot samolot z pierwszą damą Melanią Trump na pokładzie zawrócił do bazy tuż po starcie. Powodem były doniesienia od dziennikarzy, którzy mieli wyczuć "dym i zapach spalenizny".

Reporterka stacji Fox News przyznała, że zaniepokoiła ją "delikatna mgiełka dymu i zapach czegoś, co się pali". Po 10 minutach od startu zapach stał się bardziej intensywny. Wtedy agenci Secret Service przeszli na przód samolotu, a dziennikarzom rozdano mokre ręczniki na wypadek, gdyby dym i zapach spalenizny zaczęły się nasilać.

Samolot wylądował bezpiecznie w bazie Andrews w stanie Maryland. Melania Trump była w drodze do szpitala uniwersyteckiego Thomasa Jeffersona w Filadelfii, aby spotkać się z rodzinami dotkniętymi syndromem abstynencji noworodków.

Stephanie Grisham, rzeczniczka pierwszej damy, potwierdziła, że wszystko jest w porządku i wszyscy są bezpieczni.

Po przymusowym przystanku w bazie, pierwsza dama raz jeszcze poleciała do Filadelfii.

Nieoficjalnie źródłem niepokojącego zapachu był "drobny problem techniczny". Maszyna, w której doszło do awarii, to wojskowa wersja Boeinga 757-200 z 45 miejscami na pokładzie. Samolotem tym podróżuje czasami wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Mike Pence i wówczas maszyna przyjmuje nazwę Air Force Two. 

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Samolot z Melanią Trump przerywa lot i zawraca do bazy. Na pokładzie "dym i zapach spalenizny"
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl