Policja w Nowym Jorku: Mieliśmy pierwszy weekend bez strzelaniny od 25 lat

- Naprawdę nie pamiętam weekendu, w którym nikt nie został postrzelony w całym mieście - mówi Terence Monahan, który pracuje w nowojorskiej policji od 1982 roku. Policja chwali się, że ostatni weekend był pierwszym bez strzelaniny od 25 lat.

W ostatni czwartek na Brooklynie 25-latek został postrzelony w brzuch. Ale w piątek, sobotę i niedzielę w całym Nowym Jorku nie doszło do żadnej strzelaniny i nikt nie został raniony z broni palnej. Dobra passa została przerwana w poniedziałek, kiedy postrzelono mężczyznę w dzielnicy Bronx. Ale policja i tak mówi o sukcesie - opisuje "New York Post". Gazeta wylicza, że w mieście przez 98 godzin obyło się bez strzelaniny. 

Według dostępnych danych, ostatni weekend był pierwszym od co najmniej 1993 roku, w którym nie doszło do żadnej strzelaniny. - Naprawdę nie pamiętam weekendu, w którym nikt nie został postrzelony w całym mieście - powiedział Terence Monahan. Służy w nowojorskiej policji od 1982 roku i mówi, że Nowy Jork "jest teraz innym miastem". 

Rodney Harrison, szef wydziału patrolowego, dziękował na Twitterze wszystkim funkcjonariuszom i cywilom, którzy "pomagają dbać o bezpieczeństwo". Zadowolenie wyraził też burmistrz Bill de Blasio, który w poniedziałek przemawiał do kadetów policji.

Burmistrz de Blasio chwalił strategię i jakość szkoleń w policji i podkreślał, że to dzięki temu udaje się ograniczać przemoc i przestępczość. Komisarz policji dodał, że to powód do domu nie tylko dla służb, ale dla wszystkich mieszkańców Nowego Jorku

Problem USA z bronią

O przemocy z użyciem broni w USA słyszymy najczęściej przy okazji masowych strzelanin, gdy jeden lub kilku sprawców zabija kilka, kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt osób. Zeszły rok był pod tym względem najgorszy w historii. Doszło do najtragiczniejszej pojedynczej strzelaniny. 64-letni Stephen Paddock z okna hotelowego pokoju zastrzelił podczas koncertu muzyki country w Las Vegas 58 osób, a ranił ponad pół tysiąca. W całym 2017 roku doszło ponad 300 masowych strzelanin (czyli z co najmniej czterema rannymi), w których zginęło ponad 500 osób. 

Jednak masowe strzelaniny odpowiadają tylko za ułamek ofiar broni palnej. W sumie w USA ginie od niej rocznie ponad 33 tys. osób. Aż 2/3 z nich popełnia samobójstwo,  około 11 tys. to ofiary morderstw. 

W Nowym Jorku stopniowo udaje się ograniczyć przemoc z użyciem broni. W 2017 roku zabito 292 osoby - najmniej od 70 lat, opisuje businessinsider.com. Burmistrz de Blasio mówił, że "nikomu nie wydawało się możliwe, żeby zejść poniżej poziomu 300 morderstw". Jednak w 2018 roku może nie udać się utrzymać spadku. 

Nowy Jork nie należy z resztą do najbardziej niebezpiecznych miast w USA. Liczba morderstw na 100 tys. mieszkańców wynosi tam 3,4. W Detroit to ponad 10 razy więcej, 39,8 na 100 tys. mieszkańców, a w najgorszym dużym mieście - St. Louis - jest to aż 66 morderstw na 100 tys. mieszkańców. 

Jak Australia rozwiązała problem masowych strzelanin?

Więcej o: