Słowacja. Wypadek luksusowych aut z Polski. Policja nie chce oddać samochodów

Mercedes-AMG C43, Ferrari 458 Spider i Porsche Cayenne, które brały udział w śmiertelnym wypadku na Słowacji, pozostają na parkingu słowackiej policji. Specjaliści chcą wydobyć z nich wszelkie dane, które mogą przydać się w procesie dowodowym.

Trzy kierowane przez Polaków samochody, które brały udział w wypadku niedaleko Dolnego Kubina na Słowacji, wciąż pozostają na policyjnym parkingu. Jak podaje Onet, "specjaliści starają się wydobyć z nich wszelkie możliwe dane, które pozwolą na ich wykorzystanie w procesie dowodowym".

Wypadek luksusowych aut na Słowacji. Ofiara to 57-letni Słowak

30 września na Słowacji po nieudanym manewrze wyprzedzania porsche kierowane przez Marcina L. zderzyło się z jadącą z naprzeciwka skodą, którą prowadził 57-letni Słowak. Jechał z żoną i synem. To właśnie ten słowacki kierowca był jedyną śmiertelną ofiarą wypadku.

Po wypadku z udziałem luksusowych aut na Słowacji do aresztu trafił jedynie 42-letni Marcin L., chociaż słowacka prokuratura chciała aresztu dla trzech polskich kierowców. Z informacji polskiej policji wynika, że 42-latek był poszukiwany jako "zaginiony z próbą samobójczą".

Mercedes, ferrari i porsche na polskich tablicach uczestnikami wypadku na Słowacji

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Słowacja. Wypadek luksusowych aut z Polski. Policja nie chce oddać samochodów
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl