Ukraina. Nie żyje lider prorosyjskich separatystów. Zginął od wybuchu bomby w lampie

Rosyjski dziennik "Kommiersant" pisze, że wśród zabójców lidera prorosyjskich separatystów w Doniecku prawdopodobnie były osoby z jego najbliższego otoczenia.

Aleksander Zacharczenko został wczoraj śmiertelnie ranny w wybuchu bomby, podłożonej w kawiarni Separ w centrum Doniecka. Gazeta podkreśla, że separatyści poszukują sprawców wśród najbliższego otoczenia lidera.

Tylko oni mogli mieć dokładne informacje, gdzie i kiedy się pojawi. Kawiarnia, w której podłożono bombę, należy do szefa ochrony Aleksandra Zacharczenki. Autor publikacji jest zdania, że bez pomocy kogoś z obsługi lub ochrony zainstalowanie ładunku - ukrytego w dużej lampie - byłoby niemożliwe. Ponadto zabójca musiał być w pobliżu, gdyż bombę odpalono za pomocą telefonu komórkowego.

"Kommiersant" przypomina, że Rosja oskarża o zabójstwo rząd w Kijowie. Władze Ukrainy odrzucają te oskarżenia. Twierdzą, że zamach był wynikiem wewnętrznego konfliktu wśród separatystów.

Według komentatora najważniejsze pytanie brzmi: "Czy po śmierci lidera separatystów dojdzie do zaostrzenia sytuacji na linii rozdzielającej strony konfliktu w Donbasie?"

To był najciemniejszy miesiąc w stolicy Rosji. Słońce wyszło tylko na 6 minut

Więcej o: