Chińskie miasto walczy z utonięciami dzieci. Kamery rozpoznają twarz i wysyłają sygnał

Spersonalizowane ostrzeżenie i wiadomość do rodziców wyśle system w chińskim mieście Pingdingshan, gdy rozpozna nad wodą twarz dziecka. Wykorzystywanie rozpoznawania twarzy przez władze Chin jest krytykowane jako totalna, futurystyczna inwigilacja.

Jedno z miast w środkowych Chinach postanowiło wykorzystać zaawansowane technologie, aby zapobiegać utonięciom dzieci. W pobliżu przepływającej przez miasto rzeki umieszczono kamery, które podłączono do systemu automatycznego rozpoznawania twarzy.

Władze miejscowości Pingdingshan w prowincji Henan postanowiły na próbę wprowadzić system ostrzegania przed niebezpieczeństwem nad wodą. Kamery połączono z system identyfikacji twarzy, w którym znajdują się zdjęcia wszystkich uczniów w mieście. Kiedy młody człowiek za blisko podejdzie do brzegu, z głośników emitowane będzie ostrzeżenie z jego imieniem i nazwiskiem oraz informacją, że automatycznie wygenerowana wiadomość tekstowa została wysłana do jego rodziców i nauczycieli.

System został próbnie uruchomiony w piątek. Nie wiadomo, jak długo potrwają testy. W przyszłym roku władze planują zamontować kamery w kolejnych 120 miejscach - podaje "South China Morning Post". W bazie danych znajdują się obecnie wizerunki 110 tys. uczniów z 81 szkół w mieście.  

System identyfikacji twarzy jest w Chinach coraz powszechniej wykorzystywany. Jego zwolennicy zwracają uwagę, że może pomóc w zapewnieniu większego bezpieczeństwa, przeciwnicy - że jest narzędziem totalnej inwigilacji. Władze Chin wykorzystują takie systemy pod pretekstem zapewniania bezpieczeństwa. Z kolei niektóre sklepy wykorzystują takie narzędzia do umożliwiania transakcji gotówkowych - klient płaci przy pomocy własnej twarzy.

Ponadto chiński rząd buduje system "punktów społecznych". M.in. przy użyciu rozpoznawania twarzy przyznaje się obywatelom punkty - pozytywne za dobre sprawowanie, negatywne za łamanie prawa czy działania niepożądane (od zabrania zapalniczki do samolotu, nieprzechodzenia na pasach czy palenie w pociągu, po unikanie kar i płacenia podatków. Jednak oceniane może być też codzienne zachowanie, np. ile czasu ktoś spędza na korzystaniu z gier komputerowych - jeśli okaże się, że jest to zbyt dużo, taka osoba zostanie uznana za "bezproduktywną".

Ogólna ocena ma pokazać "poziom zaufania" do danej osoby. Ci, którzy mają za mało punktów, mogą nie dostać kredytu czy mieć ograniczoną możliwość podróżowania. System jest testowany i ma być wprowadzony w pełni do 2020 roku. 

Więcej o: