Chorwacja: Łódź dryfowała po Adriatyku. Na pokładzie był Polak. Tak pijany, że nie mógł mówić

Załoga portu w chorwackiej Rogoznicy ratowała 48-letniego Polaka, który - jak się później okazało - miał 2,65 promila alkoholu we krwi. Mężczyzna był tak pijany, że nie mógł mówić.

Do portu dotarła wiadomość, że przy przylądku Planka dryfuje niewielka, czterometrowa łódź, a na jej pokładzie żeglarz, który prawdopodobnie stracił przytomność. Człowiek mógł być w niebezpieczeństwie, dlatego łódź z ratownikami wypłynęła natychmiast. 

Kiedy ekipa ratownicza dotarła na miejsce, okazało się, że jedyny załogant jest pijany niemal do nieprzytomności. Kapitan portu Ante Mijalić mówił lokalnym mediom, że Polak nie mógł już ani mówić ani chodzić. Kapitan dodał, że jeszcze nigdy nie widział tak pijanego żeglarza.

Zespół ratunkowy czekał na Polaka na wybrzeżu, jednak okazało się, że nie musi być hospitalizowany. Gdy wytrzeźwieje, zostanie ukarany za serię przewinień - sterowanie jachtem pod wpływem alkoholu, narażenie innych na niebezpieczeństwo oraz za brak opłaconego pozwolenia na żeglowanie po chorwackich wodach.

Więcej o: