USA planują stałą obecność na Księżycu. Pence: "Nie zadowala nas tylko pozostawianie śladów"

O ambitnych planach Stanów Zjednoczonych dotyczących stałej obecności na Księżycu poinformował wiceprezydent USA Mike Pence. Baza ma powstać najpóźniej w 2024 roku.

USA planują rewolucję w kosmosie: chcą mieć stałe przedstawicielstwo na Księżycu. Mike Pence poinformował o planach Amerykanów podczas spotkania z pracownikami NASA w Houston. Wiceprezydent USA powiedział, że jest to niezbędny przystanek dla misji w odleglejsze rejony kosmosu.

USA planują stałą obecność na Księżycu

W związku z ambitnym planem, główna część przyszłorocznego budżetu NASA będzie zarezerwowana na księżycowy podbój.

- Nie zadowala nas tylko pozostawianie śladów - mówił Mike Pence dodając, że celem administracji prezydenta Donalda Trumpa jest "ustanowienie stałej obecności na Księżycu i w jego rejonie".

Jako datę powstania amerykańskiej bazy na Księżycu, podał najpóźniej 2024 rok. W międzyczasie w kosmos mają latać misje transportowe z elementami do budowy.

Powrót na Księżyc i stacjonowanie tam ma być fundamentem dla misji w odleglejsze tereny, w tym lotów na Marsa. Tu cel NASA to 2030 rok.

Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Mike Pence pełni jednocześnie funkcję przewodniczącego Narodowej Rady Kosmicznej, która wyznacza kierunki polityki kosmicznej. Rada została przywrócona za prezydentury Donalda Trumpa. Wcześniej działała w latach 1958-1973 oraz między 1989, a 1993 rokiem.

Ludzka stopa stanęła na Księżycu ostatni raz w grudniu 1972 roku, podczas misji Apollo 17.

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
USA planują stałą obecność na Księżycu. Pence: "Nie zadowala nas tylko pozostawianie śladów"
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl