Niemieccy ratownicy biją na alarm. "Dzieci toną przez smartfonową obsesję"

Już ponad 300 osób utonęło w Polsce od 1 kwietnia. W Niemczech też woda pochłania kolejne ofiary. Są wśród nich dzieci. Ratownicy mają jedną ważną radę dla rodziców.

U nas głośna jest tragiczna historia z Darłówka, w Niemczech z kolei w mediach dużo mówiono o utonięciu 7-latka na basenie w mieście Marktredwitz na wschodzie kraju. W tym roku w Niemczech utonęło już 300 osób - opisuje "The Guardian".

Niemiecka organizacja DLRG, zrzeszająca 40 000 ratowników-wolontariuszy, alarmuje: rodzice patrzą w smartfony zamiast na swoje dzieci. Zwracają uwagę, że kiedyś rodzina spędzała razem czas w wodzie, a dziś rodzice często traktują basen jak przedszkole; uważają, że nie muszą czuwać nad bezpieczeństwem swojego dziecka i zajmują się własnym telefonem. 

Za mało rodziców i dziadków trzyma się zasady: kiedy twoje dzieci albo wnuki są w wodzie, odłóż smartfona

- ubolewa w rozmowie z "Guardianem" Achim Wiese, rzecznik DLRG.

Z kolei Niemiecka Federacja Pływacka zwraca uwagę na brak obowiązkowych lekcji pływania w szkołach i słaby dostęp do basenów.

Więcej o: