Arabia Saudyjska poucza Kanadę w tweecie. Na zdjęciu samolot lecący w stronę wieży w Toronto

Arabia Saudyjska zapowiedziała wydalenie ambasadora Kanady. To reakcja na apel kanadyjskiej ambasady w Rijadzie o natychmiastowe uwolnienie aktywistów walczących o prawa człowieka. Arabia zamieściła też na Twitterze grafikę, która niektórym kojarzy się z 11 września.

Ambasador Kanady ma 24 godziny na opuszczenie Arabii Saudyjskiej, wezwano też do powrotu rezydującego w Kanadzie ambasadora Królestwa. Zamrożone mają zostać też wszystkie nowe układy handlowe i wymiany studencie z Kanadą. Obecni stypendyści mogą nie móc wrócić na na uczelnie w kolejny semestrze. To efekt sporu między dwoma krajami. 

Przyczyną jest publiczny komentarz (w tym wpis na Twitterze) kanadyjskiej agendy dyplomatycznej oraz szefowej MSZ Chrystia Freeland. Władze Kanady kilka dni temu oświadczyły, że kraj jest "głęboko zaniepokojony" aresztowaniami aktywistek w Arabii Saudyjskiej. Jedną z nich jest znana działaczka Samar Badawi. Jej brat, bloger  Raif Badawi, jest w więzieniu od 2012 roku. Skazano go też na biczowanie. Żona Badawiego, Ensaf Haidar, ma podwójne saudyjsko-kanadyjskie obywatelstwo.

"Kanada stoi razem z rodziną Badawi w tym trudnym czasie i dalej apelujemy o uwolnienie Raifa i Samary Badawi" - napisała Chrystia Freeland.

- Królestwo Arabii Saudyjskiej nie będzie tolerowało wywierania wpływu na jego wewnętrzne sprawy - oświadczył resort dyplomacji. - Negatywne i zaskakujące stanowisko Kanady jest całkowicie błędne - ocenia. Rijad. Przekonuje przy tym, że wszystkie aresztowane osoby zostały ujęte zgodnie z prawem.

Poza działaniami dyplomatycznymi, Arabia Saudyjska komentowała sprawę na oficjalnym koncie na Twitterze, które zamieszcza rządowe infografiki. W umieszczonym (i później usuniętym) wpisie dotyczącym sporu pojawiło się "arabskie powiedzenie": "Ten, kto wtrąca się w nieswoje sprawy, znajduje tam to, co z czego nie będzie zadowolony". 

Na grafice widać zdjęcie panoramy Toronto z charakterystyczną wieżą CN Tower na środku i samolotem Air Canada, który zdaje się zmierzać w jej stronę. Można jedynie zgadywać, co było intencją autora. Możliwe, że chodziło od odsyłanego do domu ambasadora Kanady. Jednak komentatorzy na Twitterze szybko zwrócili uwagę, że zdjęcie kojarzy się raczej z zamachami z 11 września w Nowym Jorku i wygląda jak groźba. "15 spośród sprawców zamachów z 11 września było Saudyjczykami" - przypomniała izraelska badaczka Elizabeth Tsurkov.

Później na koncie zamieszczono podobne grafiki w różnych językach - ale już bez samolotu. 

Upały nie odpuszczają. Jak długo będą jeszcze trwać?

Więcej o: