Uciekła z dziećmi od agresywnego partnera. Została skazana. Wyrok? "Ogromnie niesprawiedliwy"

Pięć lat więzienia, prawa rodzicielskie uchylone na sześć lat oraz grzywna w wysokości 30 tys. euro na rzecz ojca dzieci - tak brzmi wyrok hiszpańskiego sądu wobec Juany Rivas. Kobieta została skazana za porwanie dzieci, z którymi uciekła od partnera. Mężczyzna wcześniej był karany za przemoc domową.

Jak donosi "El País", w piątek, 27 lipca, zapadł w hiszpańskiej Granadzie wyrok, który wywołał kontrowersje nie tylko w kraju, ale i poza jego granicami. Dał również początek serii pytań o kwestię równości w procesach sądowych.

"Wyrok ogromnie niesprawiedliwy"

Juana Rivas, matka dwojga dzieci, która walcząc o prawo do opieki nad nimi, ukrywała się przed swoim byłym partnerem, Włochem Francesco Arcurim, została skazana przez hiszpański sąd w sposób, który jej adwokat Jose Estanislao Lopez Gutierrez nazwał "ogromnie niesprawiedliwym". Oprócz wyroku więzienia 2,5 roku na każde z dzieci, zostały jej uchylone prawa rodzicielskie na sześć lat. Sąd zdecydował również, że byłemu partnerowi ma zapłacić 30 tys. euro.

 

Jak zapowiedział adwokat, jego klientka złoży apelację. Według niego sędzia niewystarczająco przyjrzał się oskarżeniu wobec Arcuriego o przemoc domową. Francesco Arcuri został w 2009 roku skazany za przemoc domową na trzy miesiące więzienia, a Juana Rivas dwukrotnie złożyła przeciwko niemu pozew z podobnym oskarżeniem. Mimo to sędzia, uzasadniając wyrok, stwierdził, że nie ma dowodów na to, że dzieciom grozi cokolwiek ze strony ojca. Zwrócił również uwagę na fakt, że po wyroku Arcuriego z 2009 roku para pogodziła się i miała wspólnie drugie dziecko.

Jak powiedziała dla "The New York Times" Yolanda Besteiro, prezes Federacji Postępowych Kobiet, wyrok taki jest złym sygnałem zarówno dla oprawców, jak i ofiar przemocy domowej. 

Do wyroku odniosła się również Carmen Calvo, hiszpańska wicepremier i minister ds. prezydencji, kontaktów z parlamentem i równouprawnienia. Napisała: "Wierzymy, że dopóki nie zapadnie ostateczny wyrok, Juana Rivas nie przekroczy progu więzienia".

Gehenna, która trwała latami

Juana Rivas w maju 2016 roku wyjechała razem z dwojgiem swoich dzieci z Carloforte we Włoszech, gdzie mieszkała od trzech lat ze swoim partnerem Francesco Arcurim, do domu rodzinnego w południowej Hiszpanii. Zapowiedziała partnerowi, że wróci za półtora miesiąca, jednak w czerwcu 2016 roku zgłosiła się do centrum praw kobiet w Maracenie w Granadzie, szukając pomocy ze względu na przemoc fizyczną i psychiczną, której miała być ofiarą ze strony Arcuriego. Pracownicy centrum poradzili jej, aby zgłosiła sprawę na policję, co Rivas zrobiła. Na początku sierpnia poinformowała Arcuriego, że nie wróci do Włoch.

Były partner Rivas wniósł pozew, w wyniku którego hiszpański sąd nakazał kobiecie oddać dzieci ojcu, co jednak Rivas zignorowała. Zamiast tego przez miesiąc ukrywała się z nimi. Jednocześnie rozpoczęła publiczną debatę na temat przemocy domowej. - Kobieta uciekająca przed terrorem, by chronić swoje dzieci, nie może być oskarżana o porwanie - powiedziała rok temu.

Arcuri zaprzecza wszelkim oskarżeniom Rivas.

Czy klapsy mogą powodować u dziecka lęki oraz zaburzyć więź z rodzicem?

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Uciekła z dziećmi od agresywnego partnera. Została skazana. Wyrok? "Ogromnie niesprawiedliwy"
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl