Chaos na lotnisku w Monachium. Policja godzinami szukała kobiety, która ominęła bramki

Terminal 2 lotniska w Monachium był wczoraj zablokowany na wiele godzin po tym, jak kobieta ominęła bramki kontroli bezpieczeństwa. Służby sprawdzały nawet pasażerów, którzy już siedzieli w samolotach - ostatecznie po kilku godzinach udało się ją odnaleźć.

Zdaniem policyjnego eksperta bawarskiej rozgłośni radiowo-telewizyjnej BR Olivera Bendixena bieg wydarzeń wyglądał następująco. Na krótko przed szóstą rano pewna kobieta w wieku ok. 40 lat została zatrzymana przez pracowników dokonujących kontroli bezpieczeństwa na lotnisku w Monachium, ponieważ nie zastosowała się do przepisów dotyczących przewożenia płynów w bagażu podręcznym. Jak wiadomo, muszą być one przewożone w pojemniku nie większym niż 100 ml.

Odesłano ją ze stanowiska kontrolnego, żeby mogła zaopatrzyć się w przewidziane do tego celu torebki plastikowe. Kilka minut później kobieta ponownie się pojawiła, ale tym razem nie zatrzymała się na wspomnianym wyżej stanowisku, tylko przeszła przez bramkę bezpieczeństwa, która o tej wczesnej porze nie była jeszcze obsadzona i przeszła do tej strefy terminalu nr 2, w której przebywają pasażerowie, którzy przeszli już przez kontrolę bagażu. Najwidoczniej personel lotniska zdał sobie z tego sprawę z opóźnieniem i dlatego kobieta minęła już także posterunek kontrolny policji, zanim pełniących na nim służbę funkcjonariuszy poinformowano o tym, co się stało i ogłoszono alarm. O godzinie 6:46 objęto nim cały terminal.

Długie kolejki i opóźnione loty

Skutki okazały się poważne. Policja wstrzymała odprawę pasażerów w terminalu 2, a następnie go ewakuowała. Podróżni przybywający do Monachium musieli pozostać po wylądowaniu w swoich samolotach. W nieco innej, ale równie kłopotliwej sytuacji znaleźli się ci, którzy właśnie mieli odlecieć z Monachium. Musieli wysiąść z samolotu, chociaż wcześniej długo wyczekiwali na start. Niektórzy nawet przez kilka godzin. Przed posterunkami kontrolnymi uformowały się długie kolejki. W tym czasie policja przeglądała nagrania z monitoringu, żeby ustalić czy kobieta, która stała się przyczyną całego zamieszania, znajduje się jeszcze na terenie lotniska. Tego jednak nie udało się ustalić. Do południa lotniskowym służbom nie udało się również jej odnaleźć.

Dopiero po prawie pięciu godzinach blokady terminalu policja zaczęła przywracać w nim zwykły porządek. Udało się też odnaleźć kobietę. Po przesłuchaniu została wypuszczona. Powrócono do odprawy pasażerów, ale odbyło się to etapami i w dalszym ciągu dochodziło podczas niej do poważnych opóźnień. Sytuacja zaczęła się normalizować dopiero przed godziną 14:00. Z powodu zaistniałego chaosu wiele samolotów nie odleciało z Monachium o przewidzianym czasie. Niektóre loty trzeba było anulować.

Pierwsza sobota letnich wakacji w Bawarii jest tradycyjnie dniem, w którym na lotnisku w Monachium pojawia się najwięcej pasażerów w całym roku. Każdy incydent, taki jak ten, może spowodować poważne zamieszanie i związane z nim utrudnienia.

Artykuł pochodzi z serwisu

''Deutsche Welle''

.

embed