Z okna tego hotelu dokonano krwawej masakry. Teraz właściciel pozywa... poszkodowanych

Obrona przez atak - taką strategię przyjęli właściciele hotelu Mandalay Bay w Las Vegas, z którego okien dokonano strzelaniny. Przedsiębiorstwo pozywa ponad tysiąc pokrzywdzonych osób.

Z okien Mandalay Bay w październiku ubiegłego roku 64-letni Stephen Paddock zastrzelił 58 uczestników festiwalu muzycznego, który odbywał się w pobliżu hotelu. W wyniku strzelaniny rannych zostało też 851 osób.

Właściciel hotelu zastrzega, że nie ponosi odpowiedzialności za masakrę, dlatego - przy wykorzystaniu prawnego triku - chce uniemożliwić pozwy ze strony pokrzywdzonych. Proces obejmuje ponad 1000 osób - tych, które pozwały firmę, ale wycofały roszczenia (zdaniem CNN, z myślą o ich późniejszym uzupełnieniu) oraz tych, które grożą pozwaniem.

MGM Resorts International nie domaga się odszkodowań, ale - zgodnie z prawem federalnym - chce, aby sądy uchroniły go od pozwu ofiar. Przedsiębiorstwo zapewnia, że procesy mają na celu pomóc ofiarom. - Sąd federalny jest właściwym miejscem do rozstrzygania takich spraw i zapewni poszkodowanym szybkie rozwiązanie. Lata przeciągających się spraw sądowych i przesłuchań nie leżą w interesie ofiar i społeczności - twierdzi rzeczniczka firmy.

Pełnomocnik części poszkodowanych uważa, że pozew jest "absolutnie naganny". Strona podnosi, że firma pozwoliła Stephenowi Paddockowi wnieść do hotelu ogromny zapas broni i amunicji. 

Jeśli jesteś bardziej wymagającym czytelnikiem, to musisz wypróbować nasz nowy newsletter >>>

Więcej o: