Podczas akcji ratunkowej w Tajlandii chłopcom podano ketaminę. "Byli nieprzytomni"

Chłopcy podczas ewakuacji z jaskini byli pod wpływem ketaminy - podaje "Daily Mail". Informację potwierdził premier Tajlandii, Prayuth Chan-ocha. Lek podano m.in. po to, by dzieci nie spanikowały w wąskich, podwodnych korytarzach.

Premier Tajlandii Prayuth Chan-ocha potwierdził, że chłopcom z jaskini podczas akcji ratunkowej podano ketaminę, by „nie byli podekscytowani ani zestresowani” oraz żeby nie dostali ataku paniki w wąskich, zalanych wodą korytarzach - informuje „Daily Mail”.

Chłopcom z jaskini podczas akcji ratunkowej podano Ketaminę

Jeden z nurków, który brał udział w akcji ratunkowej w Tajlandii, także potwierdził w rozmowie z brytyjskim portalem, że dzieci otrzymały lek. - Chłopcy byli pod wpływem leków uspokajających i byli nieprzytomni - powiedział Hiszpan, Fernando Raigal.

Ketamina jest stosowana w medycynie i weterynarii do znieczulania przedoperacyjnego. Ma także działanie przeciwbólowe i nasenne.

Wcześniej władze Tajlandii zaprzeczały, że dzieciom podano leki na uspokojenie.

Na nagraniu opublikowanym przez tajlandzką marynarkę wojenną widać, że przez suche odcinki tuneli chłopcy byli wynoszeni na noszach. Na podwodnym etapie akcji ratunkowej byli wyciągani przez nurków za pomocą specjalnych lin.

Akcja ratunkowa chłopców z jaskini w Tajlandii

W sobotę 23 czerwca 12 chłopców w wieku 11-16 lat z drużyny piłkarskiej „Dziki” oraz ich 25-letni trener weszli do jaskini Tham Luang na północy Tajlandii. Z powodu ulewy podniósł się poziom wody i grupa została uwięziona wewnątrz kompleksu jaskiń. Przez 10 dni z zaginionymi nie było kontaktu. Zostali odnalezieni 2 lipca. Pierwszych czterech młodych piłkarzy wyniesiono na zewnątrz 10 lipca, kolejnych czterech - 11 lipca, a ostatnie pięć osób - we wtorek 12 lipca. Cała grupa trafiła do szpitala w Chiang Rai, gdzie zostali poddani tygodniowej kwarantannie. W akcji ratunkowej w Tajlandii brało udział 40 ratowników z Tajlandii i 50 z zagranicy. 

Więcej o: