Tak przebiega akcja ratunkowa w Tajlandii. Chłopca w jaskini eskortuje dwóch płetwonurków

Akcja ratunkowa w Tajlandii jest bardzo skomplikowana. Poruszanie się po ciasnej jaskini jest trudne nawet dla doświadczonych płetwonurków. To połączenie chodzenia, wspinaczki i nurkowania.

W Tajlandii zakończył się drugi dzień akcji ratowania chłopców z jaskini. Na chwilę obecną służby w Tajlandii potwierdzają, że udało się uratować ośmiu chłopców. Na pomoc wciąż czeka czterech członków drużyny piłkarskiej i ich trener.

Tajlandia. W rejonie jaskini pracuje 90 ratowników

W akcji ratowniczej w rejonie jaskini Tham Luang pracuje 40 ratowników z Tajlandii i 50 z zagranicy. Akcja ratunkowa w Tajlandii jest trudna pod względem logistycznym, ale nie tylko - pod względem fizycznym jest to również duże wyzwanie dla doświadczonych płetwonurków.

Jak przebiega akcja ratunkowa w jaskini w Tajlandii?

Co się dzieje, gdy płetwonurkowie są już w jaskini? Zawsze dwóch z nich eskortuje do wyjścia jednego z chłopców. Jak informuje BBC, proces ratowania chłopców to połączenie "chodzenia, brodzenia, wspinaczki i nurkowania".

Akcja ratunkowa w TajlandiiAkcja ratunkowa w Tajlandii Marta Kondruisk / Gazeta.pl

Chłopiec za pomocą specjalnej uprzęży podpięty jest do jednego płetwonurka. Ratownik trzyma butlę ze skompresowanym powietrzem, dzięki której oddycha nastolatek, drugi ratownik asekuruje chłopca z tyłu. Ratownicy i nastolatek podążają do wyjścia dzięki linie przytwierdzonej do ścian jaskini. Osoba prowadzona przez ratowników ma nałożoną maskę pełnotwarzową, która jest zalecana dla niedoświadczonych nurków. Taka maska zmniejsza ryzyko zsunięcia się w razie otarcia o przeszkodzę.

Najtrudniejszy odcinek w jaskini

Najtrudniejsza część jaskini w Tajlandii to tzw. odcinek T-Junction, który jest tak ciasny, że nurkowie z butlami nie są w stanie się przez niego przecisnąć. Ratownicy muszą więc zdjąć zbiorniki, by się przedostać dalej. W dalszej części jaskini znajduje się tzw. komnata trzecia, która służy ratownikom za swoistą bazę. Tam eskortowany chłopiec może odpocząć przed ostatnim i znacznie łatwiejszym etapem opuszczania jaskini. Wyprowadzanie jednej osoby z jaskini trwa około 3 godziny.

Akcję ratunkową obserwuje nie tylko Tajlandia, wiadomości o jej postępach płyną na cały świat. O tym, jak niebezpieczna jest akcja ratowania chłopców z jaskini, świadczy fakt, że Saman Gunan, jeden z ratowników, zginął podczas opuszczania jaskini. Mężczyzna chciał opuścić jaskinię po tym, jak zostawił uwięzionej drużynie zbiorniki z powietrzem. Niestety ilość powietrza w jego butli okazała się niewystarczająca, by wrócić.

Elon Musk testuje "kabinę ratunkową" dla chłopców z jaskini. Powstała z części rakiety Falcon

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Tak przebiega akcja ratunkowa w Tajlandii. Chłopca w jaskini eskortuje dwóch płetwonurków
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl