Tajlandia: ratownicy będą wyciągać chłopców z jaskini jednego po drugim. "Najgroźniejsza panika"

W Tajlandii zaczęto akcję ratunkowa dla chłopców uwięzionych w jaskini. - Najbardziej niebezpiecznym elementem jest możliwość wpadnięcia w panikę - mówił w TVN24 nurek i ratownik Krzysztof Starnawski.

Trwa akcja wydobycia uwięzionych chłopców z jaskini Tham Luang w Tajlandii. Po ponad dwóch tygodniach zespół tajlandzkich i zagranicznych płetwonurków będzie wyciągać dzieci jedno po drugim przez wąskie korytarze jaskini. Wcześniej ostrzegano, że okno na ich uratowanie zamyka się, a gdyby przyszła ulewa, cała jaskinia mogłaby zostać zalana. Akcja ratunkowa może potrwać 3-4 dni. Według zapowiedzi pierwszy z chłopców może zostać wydostany na powierzchnię nie wcześniej, niż ok. godziny 16 czasu polskiego. 

Krzysztof Starnawski, instruktor nurkowania z TOPR, mówił na antenie TVN24, że wyciąganie chłopców przez nurków jest bardzo ryzykowne, ale z drugiej strony ten scenariusz przygotowywano już od jakiegoś czasu. Starnawski zawraca uwagę, że dzieci nie umieją pływać, a przez to mogą bać się wody.

- Najbardziej niebezpiecznym elementem jest możliwość wpadnięcia w panikę przez któregoś z tych uczniów - stwierdził. Wyjaśnił, że dzieci nie będą musiały same płynąć - nurkowie będą je przeciągać przez jaskinie, a chłopcy muszą "tylko" oddychać przez aparaturę i trzymać się ratownika. - Pytanie jak długo wytrzymają w spokoju. To jest stresowe dla sprawnych nurków, a co dopiero dla dzieciaków, które nigdy nie nurkowały - ocenił nurek. Plusem jest z kolei to, że uczniowie są młodzi i drobnej budowy.  

Także nurek Maciej Cepin mówił w TVN24, że chłopcy z Tajlandii nie musieli uczyć się nurkowania i wystarczy, by byli w stanie oddychać przez aparat i znali plan akcji. Wskazywał, że jak pierwsi będą najpewniej wyprowadzani chłopcy "w najlepszej kondycji fizycznej i psychicznej" oraz ci, którzy posiadają już "doświadczenie z wodą".

Psycholog o chłopcach z Tajlandii: Mogą mieć traumę

W rozmowie z Gazeta.pl Aleksandra Piotrowska, doktor psychologii z UW, mówiła, że po długim pobycie w ciemnej jaskini chłopcy mogą mieć traumę, a nawet zgaszenie światła może wywoływać u nich atak paniki,

Myślę, że chłopcy przeżywają teraz rozłożone w czasie, wielodniowe poczucie zagrożenia własnego życia. To jest koszmarne doświadczenie. Istnieje ryzyko, że w tej dużej, dwunastoosobowej grupie, u niektórych chłopców może dojść do załamania

- powiedziała.

Zdaniem dr Aleksandry Piotrowskiej, istnieje spore ryzyko, że u dzieci wystąpi zespół stresu pourazowego (PTSD), który będzie mieć na nich wpływ przez kolejne lata. Jedynie co trzecia z ofiar tego zespołu jest w stanie poradzić sobie z nim bez poddania się terapii.

- Mogą wyjść z tego ze skojarzeniami, które jak to bywa w stresie pourazowym, mogą odzywać się przez wiele następnych lat w różnych, pozornie niezwiązanych sytuacjach, które będą im się kojarzyły z jaskinią. Może wywołać je nawet zgaśnięcie światła, poczucie duszności, czy burza - oceniła.

Chłopcy z Tajlandii odnalezieni. Mogą jednak utkwić w jaskini na długie miesiące

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Tajlandia: ratownicy będą wyciągać chłopców z jaskini jednego po drugim. "Najgroźniejsza panika"
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl