Groźna pogoda na świecie. W Japonii miliony uciekają przed powodzią, na Syberii 30 stopni na plusie

20 ofiar i 1,6 mln ewakuowanych to efekt załamania pogody w Japonii. W kraju doszło do wielkiej powodzi. Tymczasem w innych miejscach na świecie - od Kalifornii po Syberię - padają kolejne rekordy ciepła.

W Japonii wskutek załamania pogody zginęło co najmniej 20 osób. Agencja Reutera podaje, że ofiar może być już nawet dwa razy tyle. Od kilku dni we wschodniej i centralnej części kraju mieszkańcy zmagają się ulewami, które powodują liczne osuwiska i podtopienia. Kilkadziesiąt osób uznaje się za zaginionych. Do tej pory z domów ewakuowano około 1,6 miliona Japończyków.

Japońska Agencja Meteorologiczna wydała specjalne ostrzeżenie, w którym informuje, że ulewy przemieszczają się na zachód japońskiej wyspy Honsiu. Służby wzywają tamtejszych mieszkańców do ostrożności i czujności wobec podnoszącego się poziomu rzek, czy też silnych podmuchów wiatru.

W akcji ratowniczej bierze udział blisko 50 tys. osób z policji, straży pożarnej, czy japońskich sił samoobrony. Służby informują, że do ewakuacji będzie zmuszonych jeszcze około 3 mln obywateli.

Intensywne opady i powiedzie dały się też we znaki ludziom w okolicach Elbrusu. Z powodu zalania głównej drogi dojazdowej w nawet 4 tys. osób, w tym turyści z Polski, zostali odcięci.

"Planeta rozgrzana do czerwoności"

Nie tylko w Japonii zanotowano w ostatnim czasie anomalia pogodowe. "Washington Post" podaje, że w ciągu minionego tygodnia na całym świecie zanotowano rekordy ciepła, a planeta jest "rozgrzana do czerwoności".

W brytyjskim Newcastle upał tak roztopił asfalt na jednej z ulic, że zapadł się on pod przechodzącym mężczyzną. Musiała go ratować straż pożarna. Dużo poważniejsza sytuacja jest m.in. w Kanadzie, gdzie upał spowodował śmierć dziesiątek ludzi.

W prowincji Quebec zmarły z tego powodu już 54 osoby. Najwięcej w rejonie Montrealu, gdzie zanotowano 28 przypadków śmiertelnych. To głównie mężczyźni w wieku powyżej 50 lat, którzy mieszkali w lokalach bez klimatyzacji. Upał sięgał nawet 45 stopni. Od końca czerwca w Quebecu bez przerwy panują temperatury powyżej 30 stopni. Jednak według synoptyków upały powinny skończyć się w sobotę lub niedzielę. Upał dał się we znaku również mieszkańcom Ontario, lecz tam nie było przypadków śmiertelnych. W 2010 roku, z powodu fali upałów, w rejonie Montrealu zmarło około 100 osób.

Temperatury powyżej 30 stopni Celsjusza - o 20 stopni powyżej normy - pojawiły się na północy Syberii, nad oceanem arktycznym. Meteorolog Nick Humphrey ostrzega, że takie ekstremalne zjawiska na dalekiej północy jeszcze bardziej przyspieszają ocieplanie się klimatu. Mniejsza pokrywa lodowa na w rejonie bieguna sprawia, że ciemne wody oceanu absorbują ciepło (podczas gdy jasny lód by je odbijał). Przez to, że utrzymują się wysokie temperatury, roztapia się wieczna zmarzlina. Zamknięte w niej gazy cieplarniane, w tym metan i dwutlenek węgla, są uwalniane do atmosfery... jeszcze bardziej zwiększając tempo zmian klimatu. 

Prawdopodobne rekordy temperatur padły też m.in. w Algierii (51,3 stopni), Los Angeles (43 stopnie), Montrealu (36,6 stopni), Glasgow w Szkocji (31,9 stopni), Shannon w Irlandii (32 stopni), Tbilisi w Gruzji (40,5 stopni), Omanie (42,6 stopnie).

Pojedyncze rekordy temperatury nie są bezpośrednim skutkiem globalnego ocieplania się klimatu, gdyż na wydarzenia pogodowe składa się wiele czynników (tak, jak nawet ostra zima nie jest dowodem, iż zmian klimatu nie ma). Jednak fala rekordowych upałów na całej półkuli północnej, wraz z kolejnymi rekordami rocznych temperatur, pokazują, jak gwałtownie zmienia się klimat planety.

Donald Trump nie odróżnia pogody od klimatu. Na czym polega różnica?

Więcej o:
Weź udział w dyskusji:
Groźna pogoda na świecie. W Japonii miliony uciekają przed powodzią, na Syberii 30 stopni na plusie
Aby skomentować ten i inne artykuły zapraszamy na forum.gazeta.pl