Tajlandia. Uwiezieni w jaskini chłopcy napisali do rodziców. "Nie martwcie się. Jesteśmy silni"

Chłopcy uwięzieni od dwóch tygodni w jaskini w północnej części Tajlandii napisali listy do swoich rodziców. Zostały one przekazane za pośrednictwem nurków. To odpowiedzi na wiadomości od rodzin, także dostarczone przez ratowników. Wcześniejsza próba ustanowienia połączenia telefonicznego nie powiodła się.

List do rodziców młodych piłkarzy napisał również 25-letni opiekun grupy - trener Ekkapol Chantawong, który przeprosił za zaistniałą sytuację. Zapewnił, że chłopcy mają się dobrze, a członkowie ekipy ratunkowej są bardzo pomocni. "Obiecuję, że zaopiekuję się waszymi dziećmi najlepiej jak potrafię" - zapewnił wychowawca.

Uwięzieni: Minęły dwa tygodnie odkąd mnie nie ma, ale wrócę

"Nie martwcie się… wszyscy jesteśmy silni" - napisał jeden z chłopców. "Nauczyciele, nie dawajcie nam dużo prac domowych" - prosił w piśmie drugi. Młodzi piłkarze w listach załączają również prośby o jedzenie, w tym m.in. o pieczone kurczaki.

Inne z uwiezionych dzieci napisało: "Mamo i tato, minęły dwa tygodnie odkąd mnie nie ma, ale wrócę, żeby wam pomóc w sklepie".

Gubernator prowincji Chiang Rai na północy Tajlandii powiedział, że wyprowadzenie uwięzionych na powierzchnię nie jest obecnie możliwe. "Musimy mieć pewność, że wyprowadzimy ich całkowicie bezpiecznie. Wszystko zależy od sytuacji. Obecnie nie są oni zdolni wyjść na zewnątrz, nie są w stanie nurkować" - powiedział gubernator.

SAKCHAI LALIT/AP

Czas na uratowanie chłopców i ich opiekuna z zalanej wodą jaskini jest coraz bardziej ograniczony. Szanse powodzenia akcji ratunkowej zmniejszają pogarszające się warunki pogodowe oraz spadający w jaskini poziom tlenu. Obecnie wynosi on wewnątrz jaskini zaledwie 15 procent. Chłopców od świata dzielą blisko dwa kilometry zalanych monsunowymi deszczami korytarzy jaskini.

12 zawodników klubu piłkarskiego w wieku od 11 do 16 lat i towarzyszący im 25-letni trener 23 czerwca weszli do kompleksu jaskiń w Chiang Rai. Odcięci od świata zostali po tym, jak część jaskiń zalała woda. Po 9 dniach do uwięzionych dotarli ratownicy.

Dostarczono im pożywienie i leki.

W czwartek podczas akcji ratunkowej zmarł 38-letni nurek. Przyczyną śmierci było prawdopodobnie niedotlenienie organizmu.

Chłopcy z Tajlandii odnalezieni. Mogą jednak utkwić w jaskini na długie miesiące