USA: 3 tys. dzieci imigrantów mogą wrócić do rodziców. Ale władze postawiły warunek: testy DNA

Dzieci imigrantów, które odebrano rodzicom, już niedługo wrócą do swoich rodzin. Władze USA dały jednak jeden warunek: muszą zostać przeprowadzone testy DNA, by potwierdzić spokrewnienie. Badaniom genetycznym poddane zostanie 3 tys. dzieci.

Dekret Donalda Trumpa ma zakończyć odbieranie dzieci imigrantom na granicy i umieszczanie ich w schroniskach. Jednocześnie trwa akcja ponownego łączenia rodzin, które rozdzielono, na granicy z Meksykiem.

Jak podaje "Time" w swoim internetowym wydaniu, tysiące dzieci imigrantów jest wciąż oddzielonych od rodziców. Żeby połączyć rodziny potrzebne będą jednak... testy DNA. O tym, że takie testy będą przeprowadzane, zdecydował Alex Azar, sekretarz Zdrowia i Opieki Społecznej USA.

Chodzi o to, by zweryfikować, czy dzieci odbierane przez imigrantów, rzeczywiście są z nimi związane. Na przeprowadzenie badań władze mają czas do 10 lipca (w przypadku dzieci do 5. roku życia) lub 26 lipca (dzieci od 5 do 17 roku życia). Badania genetyczne obejmą 3 tys. dzieci imigrantów. 

USA. Prawnicy krytyczni wobec testów DNA

Azar wyjaśniał, że poprzez testy DNA uda się "potwierdzić rodzicielstwo szybko i dokładnie". Stacja CNN, która jako pierwsza donosiła o takim rozwiązaniu, wspominała, że prawnicy mają wątpliwości co do takiego rozwiązania.

Dlaczego? Prawnicy uważają, że władze chcą w ten sposób zbierać dane z testów DNA, by później łatwiej namierzać i kontrolować rodziny imigrantów. Padały głosy, że to "ogromne naruszenie praw człowieka".

Odbieranie dzieci rodzicom. "Zero tolerancji" w USA

Polityka "zera tolerancji" Donalda Trumpa spotkała się ze sporym sprzeciwem amerykańskiego społeczeństwa, które protestowało przeciwko rozdzielaniu rodzin imigrantów. W sprawę zaangażowana była też pierwsza dama USA Melania Trump, która tuż po wprowadzeniu w życie prawa mówiła, że "nienawidzi patrzeć" na odbieranie dzieci rodzicom.

Później Melania Trump miała wpłynąć - to nieoficjalne doniesienia amerykańskich mediów - na decyzję męża, a następnie starała się jakoś uratować całą sytuację. Tyle tylko, że pojawiła się w ośrodku imigranckim w kurtce z napisem "Mnie to nie obchodzi", co od razu podjęli krytycy.

Komisarz ONZ ds. Praw Człowieka wzywa USA do zaprzestania przymusowego rozdzielania rodzin imigrantów